To nie konwencja, lecz manifest
Marcin Romanowski: Możemy mieć problem: albo instytucjonalizujemy związki homoseksualne, albo w ogóle nie dostaniemy unijnych pieniędzy
fot. Radek Pietruszka/PAP
Marcin Romanowski, wiceminister sprawiedliwości
Konwencję stambulską nazwał pan „genderowym bełkotem”. Nadal pan tak uważa?
Tak. To napisany kiepskim językiem neomarksistowski manifest, który nie tylko jest sprzeczny z polską konstytucją, ale narzuca styl życia nieakceptowalny dla większości Polaków. Przede wszystkim – co podkreślamy – błędnie identyfikuje przyczyny przemocy. Nie doszukuje się ich w alkoholizmie, narkomanii czy rozpadzie więzi rodzinnych, ale w tradycyjnych rolach męskich, kobiecych, w rodzinie i tradycji. Konwencja błędnie diagnozuje problem, a zła diagnoza oznacza niewłaściwe leczenie. W tym przypadku jest to realizowane przez promowanie, wręcz narzucanie genderowej ideologii. Ten dokument daje pole do takich interpretacji płci i ich ról, na jakie nie ma miejsca w polskim systemie prawnym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.