Jeszcze nigdy tak wielu wiedziało tak niewiele
P ra wo i Sprawiedliwość liczy, że powtórzy ścieżkę, która dała mu wyborcze zwycięstwo w 2005 r. Wtedy, wobec „Polski liberalnej” PO, postawiło na awans dla wyborców z prawej strony i Samoobrony, co dało zwycięstwo Lechowi Kaczyńskiemu. PO z kolei stawia na maksymalną mobilizację elektoratu, bo liczy, że wyższa frekwencja przysporzy wyborców Rafałowi Trzaskowskiemu.
Na finiszu kampanii Andrzej Duda zaproponował „koalicję polskich spraw” – współpracę różnych środowisk politycznych w obliczu kryzysu związanego z pandemią. – Spotkajmy się na spokojnie po 12 lipca. Porozmawiajmy o tych sprawach, które są dla Polski najważniejsze – zachęcał prezydent. Po dość ostrej i miejscami nerwowej kampanii taki pojednawczy apel może dziwić. Ale tylko na pierwszy rzut oka. Zabieg prezydenta wynika jednak z sondażowych kalkulacji. Pojawił się w nieprzypadkowym momencie i jest kierowany do konkretnych grup.
Przede wszystkim jest to wyraźny ukłon w stronę elektoratów, które wciąż są w zasięgu Andrzeja Dudy – mimo że pozostają bardziej skłonne oddać głos na Rafała Trzaskowskiego w II turze. Zaproszenie do współpracy zostało bowiem bezpośrednio skierowane do Koalicji Polskiej (ludowców i kukizowców) oraz Konfederacji. Prezydent nie wymienił ruchu Szymona Hołowni i – z oczywistych względów – Koalicji Obywatelskiej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.