Morawiecki do UE: nic nie wymusicie
Rząd podjął ofensywę dyplomatyczną w UE. W liście do przywódców innych krajów premier zapewnia, że Polska będzie przestrzegać wyroków TSUE
Dzisiaj premier Mateusz Morawiecki wystąpi w Parlamencie Europejskim w Strasburgu, a pod koniec tygodnia weźmie udział w szczycie przywódców państw członkowskich w Brukseli. Ci wczoraj otrzymali od szefa polskiego rządu pismo, które – jak napisał Morawiecki – ma ich uspokoić, że Polska pozostaje „lojalnym członkiem” UE, i jednocześnie zaniepokoić. Powodem do niepokoju, w ocenie szefa rządu, jest to, że Wspólnota zamienia się w podmiot, który ma „stać się jednym, centralnie zarządzanym organizmem, kierowanym przez instytucje pozbawione demokratycznej kontroli ze strony obywateli państw Europy”. I przekonuje, że polski Trybunał Konstytucyjny nie uczynił nic, czego w przeszłości nie zrobiły sądy i trybunały w Niemczech, we Francji, Włoszech, w Hiszpanii, Danii, Rumunii, Czechach czy innych krajach UE. – To twardo wydeptana ścieżka orzecznictwa, która nie jest żadnym novum – podkreślił premier w swoim liście.
Rząd liczy, że taka argumentacja znajdzie zrozumienie w niektórych stolicach. Na pewno nie będzie łatwo rozmawiać z Holandią i innymi państwami północnymi, bo te chcą, by Bruksela mocno powiązała budżet UE z praworządnością. Ale już z wypowiedzi kanclerz Angeli Merkel wynika, że w obecnym niemieckim rządzie można znaleźć zrozumienie dla polskiego stanowiska (to, czy będzie je mieć kolejny gabinet, to inna historia – o rozmowach koalicyjnych piszemy na stronie 4). Osoba z rządu wskazuje zaś na niejasną sytuację we Francji, gdzie kolejni kandydaci na prezydenta po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października deklarują potrzebę zapewnienia pierwszeństwa francuskiego prawa nad europejskim. – A Emmanuel Macron dyplomatycznie w tej sprawie milczy – zauważa nasz rozmówca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.