Gospodarka? Nie, dziękuję. No chyba że w drugiej turze
J a mes Carville jako doradca Billa Clintona walnie przyczynił się do jego prezydenckiego zwycięstwa w 1992 r. To on ukuł hasło „Gospodarka, głupcze”, które stało się dla ówczesnego demokratycznego kandydata przepustką do Białego Domu. W Stanach Zjednoczonych kondycja gospodarki, budżetów domowych czy tworzenie miejsc pracy są najważniejsze dla każdego kandydata. W Polsce tematy te są jedynie tłem. Przynajmniej dla polityków, którzy mają realne szanse w wyścigu.
Oczywiście można powiedzieć, że moc sprawcza prezydenta i jego umocowanie w ustroju USA są inne niż w Polsce. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby i u nas głowa państwa, korzystając z inicjatywy ustawodawczej, mogła przekonać większość parlamentarną do swoich pomysłów. Przed I turą nikt jednak nie zaprząta sobie tym szczególnie głowy. Jeśli jednak dojdzie do II tury, gospodarka może być w centrum uwagi. Szczególnie jeśli ci, którzy odpadną, będą warunkowali swoje poparcie spełnieniem obietnic wyborczych istotnych dla ich elektoratu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.