Dziennik Gazeta Prawana logo

Przymiarki do drugiej tury

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Zamiast prężnego marszu po władzę, mamy zażartą walkę Andrzeja Dudy z Rafałem Trzaskowskim i – jeśli wierzyć sondażom – ryzyko wykolejenia się pisowskiego pociągu tuż przed wjazdem na peron

Jeszcze niedawno z politycznego punktu widzenia wszystko wydawało się proste. Wybory prezydenckie miały być ukoronowaniem rozpoczętego wyborami samorządowymi w 2018 r. wyborczego „czwórboju”, który zapewni PiS władzę na kolejne lata (przynajmniej do 2023 r.). Dla obozu władzy byłby to czas względnie stabilnych rządów i finalizowania zaplanowanych reform. A być może i ostatnie lata, gdy nad wszystkim pieczę sprawuje wciąż Jarosław Kaczyński. Opozycja i część komentatorów spodziewali się domknięcia modelu władzy konsekwentnie wdrażanego przez PiS.

Znany historyk Francis Fukuyama w wydanej w ubiegłym roku w Polsce książce „Tożsamość”, pisząc o „populistycznym nacjonalizmie”, stawia Jarosława Kaczyńskiego w jednym rzędzie z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem, Recepem Erdoğanem z Turcji, Viktorem Orbánem z Węgier i Rodrigo Duterte z Filipin. Zdaniem Fukuyamy tacy liderzy „utrzymują, że łączy ich bezpośrednia, wyjątkowa więź z narodem, często definiowanym w wąskim, etnicznym znaczeniu, które wyłącza duże części populacji. Nie lubią instytucji i starają się podważyć mechanizmy kontroli i równowagi, które ograniczają osobistą władzę przywódcy we współczesnej, liberalnej demokracji (...)”.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.