Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Rekonstrukcja jak z piosenki Anity Lipnickiej

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W szystko się może zdarzyć, gdy w obozie Zjednoczonej Prawicy szykuje się rządowa rekonstrukcja. Do tego stopnia, że może nawet nie dojść do wymiany ministrów. Przynajmniej taki sygnał wysłał w weekend premier Mateusz Morawiecki, pytany w RMF FM o to, jak głębokie będą roszady na rządowych stołkach i kiedy nastąpią. – Mamy temat szybko załatwiony, bo nie planujemy żadnej rekonstrukcji rządu – odpowiadał szef rządu i zapewniał, że o jego dymisji nie ma mowy. Nie zmienia to jednak faktu, że w ostatnich tygodniach kadrowymi plotkami żyje cały obóz władzy. Nasi rozmówcy z Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że karty są już tasowane, ale nie wiadomo, jak będzie wyglądało rozdanie i kto usiądzie do gry.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w ubiegłym tygodniu wrócił z urlopu i od tej pory kolędują do niego politycy partii. Na początek – zdaniem naszych informatorów – była szykowana delikatna rekonstrukcja, bo w kontekście kłopotów z większością w Sejmie większe kołysanie łodzią nie ma sensu. Na pewno jednym z zasadniczych dylematów PiS jest, co zrobić z masą spadkową po Jarosławie Gowinie. Resort rozwoju to dzisiaj trzy działy: gospodarka, turystyka i budownictwo. Obecnie szefem ministerstwa jest sam premier, co dopinguje jego rywali w rządzie do tego, by był nim jak najkrócej. Jeszcze niedawno było słychać o możliwości rozbioru resortu. Apetyt na dział turystyki miał wicepremier Jacek Sasin. Spekulowano także, że rozjadą się drogi rozwoju i budownictwa, a ten ostatni dział trafi pod inną strzechę. W ministerstwie zostałaby tylko gospodarka, którą mógłby przejąć ktoś, kto wypowiedział posłuszeństwo Gowinowi po jego dymisji.

Ale ostatnio trend się zmienił. Wiceministrem rozwoju odpowiedzialnym za budownictwo został Piotr Uściński z PiS. – Skoro jest tam ktoś z PiS, to jaki miałoby sens przyłączenie działu do innego pisowskiego resortu – pyta retorycznie nasz rozmówca. Z kolei Sasin nie ma już ambicji, by powiększać swój resort aktywów. Coraz bardziej prawdopodobne staje się więc, że resort pozostanie w obecnej formie. Pytanie tylko, czy dostanie go ktoś w spadku po Gowinie: bielanowcy, czyli Republikanie, albo frakcja Marcina Ociepy, której członkowie w piątek założyli stowarzyszenie OdNowa RP czy też właściwe PiS. Radio ZET sugerowało ostatnio, że nowym szefem resortu zostałby Marcin Horała. Na razie słyszymy, że Republikanie wystąpili dla Kamila Bortniczuka o resort sportu, który znów miałby się stać samodzielnym ministerstwem. Choć w tym przypadku w PiS słychać o kandydaturze Jerzego Stawiarskiego, byłego wiceministra, a obecnie marszałka województwa lubelskiego. Gdyby Republikanie otrzymali ten resort, nie mogliby liczyć na więcej, bo mają już konstytucyjnego ministra Michała Cieślaka, choć bez teki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.