Górale i Amerykanie, czyli jak działał duopol przy dostawach maseczek
Od marca, gdy epidemia koronawirusa dotarła do Polski, resort zdrowia w ramach interwencyjnych zakupów maseczek ochronnych wydał na nie 12,7 mln zł. Ponad 40 proc. tej kwoty trafiło do podmiotów, dla których pośrednikiem był – jak ustaliła „Gazeta Wyborcza” – instruktor narciarski i znajomy ministra zdrowia Łukasz Guńka.
W obszernym wywiadzie udzielonym DGP Łukasz Szumowski i jego zastępca Janusz Cieszyński tłumaczą, że w tym czasie zapotrzebowanie na maseczki wynosiło ponad milion sztuk tygodniowo, więc kupowano wszystko. Sęk w tym, że podmiotom związanym z Guńką zapłacono znacznie więcej niż innym. Od firmy 3M resort kupił maseczki (które potem pozytywnie przeszły weryfikację) FFP2 za ok. 4 zł za sztukę. Z kolei Łukaszowi Guńce ministerstwo zdecydowało się zapłacić 38 zł i to za produkt, który ostatecznie okazał się wadliwy. Sam Guńka kupił prawdopodobnie maseczki w Chinach za około 1 mln zł, a państwu sprzedał je za 5 mln zł. O transakcji wiedziało CBA.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.