Polskim swing state jest małe miasto
S płynęły najnowsze dane dotyczące amerykańskich wyborców zbierane cyklicznie przez pracownię Pew Research Center. To najbardziej wiarygodny sondaż postaw oraz wyborczej geografii i demografii Ameryki. Ale zanim odłożą państwo ten tekst ze znudzeniem, proszę poczekać! Wnioski z tych liczb i zwycięskiej kampanii Bidena odnoszą się także do Polski. I mówią coś o trendach w sporze, nazwijmy to umownie, „populistów” i „mainstreamu”.
Zarówno zanim jeszcze Biden wygrał wybory, jak i po wynikach, w amerykańskim komentariacie i wśród demokratycznych strategów panowała zgoda co do jednej rzeczy. By wygrać, przeciwnik Trumpa powinien wykorzystać energię protestów społecznych i maksymalnie zmobilizować do głosowania mniejszości, przede wszystkim czarnych Amerykanów i Amerykanki. Wierzono w skuteczność pewnej „demograficznej przepowiedni”, która mówi, że w kraju, gdzie elektorat jest coraz młodszy, różnorodny pod względem rasy i tożsamości seksualnej, demokraci będą musieli wygrać. Fakt, że biała klasa robotnicza i Amerykanie bez dyplomu – którzy tak licznie poparli Trumpa w 2016 r. – stanowią coraz mniejszy odsetek wyborców, miał im zaś sprzyjać. Białych mężczyzn, mieszkańców przedmieść i część klasy robotniczej z Pensylwanii czy Wirginii przedstawiano bowiem jako głównych „winowajców” zwycięstwa Trumpa. Słowem, ludzi, którzy niechybnie i z rozkoszą ponownie zepchnęliby Amerykę w objęcia faszyzmu i dyktatury. To na ich demobilizację, a nie głosy, liczyło wielu demokratów.
Sam Biden jednak, trochę wbrew linii narzucanej przez prasę i demokratycznych liderów opinii, postanowił łowić w środku. Potępił białych rasistów i ich wybryki oraz akty terroru, ale potępił też Antifę i wszelkie akty przemocy w trakcie demonstracji Black Lives Matter. Nie podpisał się pod kontrowersyjnym hasłem „defund the police”, które wzywało do demilitaryzacji służb porządkowych. Biden mocno zabiegał też o głosy postprzemysłowych miast i miasteczek, w tym w kluczowej Pensylwanii, które też w 2016 poparły Trumpa. Jako wiekowy biały mężczyzna nie próbował też grać wiodącej roli w sporach o rasę, historyczny rewizjonizm, feminizm i transpłciowość – choć marzyli o tym republikanie, którzy chcieli zrobić z niego „marksistę kulturowego”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.