Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Do wyborów bez wielkich reform i z czystą polityką

5 maja 2021
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

U biegłoroczny wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji okazał się być kluczowy dla zmiany relacji między dotychczasowymi koalicjantami obozu Zjednoczonej Prawicy i dalszych perspektyw wspólnego rządzenia. Spadek notowań o ok. 10 proc. dla całego obozu został zinterpretowany jako przechylenie wahadła, po którym nie ma powrotu do status quo. Wszyscy aktorzy w listopadzie zdali sobie wówczas sprawę, że choć utrzymanie władzy po 202 3 r . nie jest niemożliwe, to po wyroku TK scenariuszem bazowym jest utrata władzy przez obóz prawicy w najbliższych wyborach parlamentarnych. Taki scenariusz z kolei wprowadza zupełnie inną logikę relacji między koalicjantami. Koalicje mają bowiem sens tylko wtedy, kiedy jest się przy władzy albo się do niej dochodzi. Trwanie w opozycji nie przynosi ani fruktów, ani wpływów, a jedynie koszty. Nie jest przypadkiem, że opozycja antypisowska przez tyle lat nie stworzyła spójnego frontu, a różnice zdań co do poparcia rządu w kwestii zaciągnięcia długu przez UE między Lewicą a PO są tego najlepszym dowodem.

Perspektywa oddania władzy w najbliższych wyborach powoduje, że mniejsi koalicjanci nie mają powodów, aby grać zespołowo z PiS, szczególnie że napięcia powodują, że i PiS z pewnością nie zaprosi ich na własne listy, chcąc uniknąć błędu poprzednich wyborów. Scenariusz osobnych list w sytuacji bazowego scenariusza oddania władzy naturalnie popycha mniejszych koalicjantów do wzmacniania własnej tożsamości politycznej, ponieważ dziś nie mają dużej bazy „własnych” wyborców. Z tego też powodu nie chcą przyspieszonych wyborów, ponieważ muszą mieć więcej czasu na polityczne „łowy”. Osobny start wymaga zdobycia minimum 5 proc. poparcia, aby przetrwać. Co oznacza, że zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Jarosław Gowin muszą zwiększyć własną bazę wyborców, także, a może przede wszystkim, kosztem PiS.

To właśnie rozwijanie własnych tożsamości przez mniejszych koalicjantów, którzy muszą zdążyć zyskać osobną identyfikację wśród wyborców do wyborów w 2023 r., wyjaśnia, dlaczego w ostatnich miesiącach tak wiele rządowych inicjatyw ugrzęzło w ideowych sporach i nie przeszło przez parlament. Chęć zademonstrowania różnic między koalicjantem a PiS jest obecnie kluczowym celem dla SP i PJG. Jest on też ważniejszy niż dezorientacja opinii publicznej, spadek poparcia dla całego obozu i zahamowanie procesu reform. W sytuacji kiedy tracimy zaufanie, gra się nie na to, co jest najlepsze dla całego obozu, ale dla poszczególnych jego elementów, nawet jeśli rodzi to koszty dla całej konstrukcji.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.