Dziennik Gazeta Prawana logo

Obowiązek dochodzenia prawdy

9 stycznia 2020

P r of. Tomasz Grodzki nie najlepiej radzi sobie z atakiem. To, że nie jest sprawnym politykiem, nie czyni jednak z niego osoby podejrzanej. Nieraz w ostatnich dniach słyszało się, że dojście do prawdy w sprawie kopert dla ordynatora jest niemożliwe z dwóch powodów. Po pierwsze, „w tego typu sprawach” mamy „słowo przeciwko słowu”, a nie „twarde dowody”, np. nagranie. Po drugie, „dwa plemiona” w Polsce wierzą tylko w to, w co chcą wierzyć – lud pisowski po swojemu, lud antypisowski po swojemu.

To oksymoroniczna prawda pozorna. Owszem, sytuacja jest inna, kiedy mamy do czynienia z zarzutami na gębę, niż wtedy, kiedy oskarżyciel przynosi w ręku film wraz z narzędziem zbrodni oraz lekkomyślnymi e-mailami sprawcy. Tyle że karmieni w ostatnich latach licznymi nagraniami z podsłuchów przestaliśmy zauważać, że na ogół konflikty, nawet te sądowe, wsparte są relacjami, a nie twardym materiałem dowodowym. W sprawie pomówień wobec marszałka Senatu mamy historię bardzo podobną do setek spraw, w których ktoś kogoś pomawia o coś – i trzeba się z tym uporać, jak od wieków to robimy. Nieraz myślę, że w czasach, w których nie było magnetofonów i aparatów fotograficznych, sądy jednak nie działały, skoro wydawały wyroki na podstawie zeznań świadków, a nie twardych dowodów.

Pozostało 79% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.