Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy warto być w Polsce liberałem

8 kwietnia 2021
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Nasza cywilizacja sporo zawdzięcza liberalizmowi. A jednak słowo to stało się epitetem. Liberałowie – co poszło nie tak?

Narodzony, jako idea i doktryna, w dobie oświecenia – i mocno zrośnięty z jego fundamentalnym, racjonalistycznym przesłaniem – liberalizm w znacznej mierze ukształtował świat. W tym sensie można uznać, że odniósł sukces. Jego historyczne postulaty: zniesienie ustroju feudalnego i przywilejów stanowych, wolny rynek jako podstawa ustroju gospodarczego, demokracja konstytucyjna oparta na trójpodziale władz i równość ludzi wobec prawa, wolności obywatelskie i tolerancja – stały się z czasem „oczywistymi oczywistościami” w krajach cywilizacyjnego Zachodu (no dobrze, przynajmniej deklaratywnie), a i poza nim znalazły licznych zwolenników.

Ale liberalizm padł ofiarą własnego sukcesu. Te postulaty, w miarę jak były przyjmowane przez konkurujące z nim siły polityczne – były następnie przez nie często także przejmowane. Gdy partie liberalne stały w miejscu zadowolone ze stanu posiadania (jak się rychło okazało, chwilowego), inni ćwiczyli słuch społeczny, czujniej spoglądali na ewolucję i zmiany w emocjach elektoratu. Socjaliści z Zachodu nawrócili się na wolny rynek (nie wszyscy, ale wystarczająco wielu), jeszcze zanim upadły etatystyczne gospodarki komunistycznego Wschodu. Konserwatywna i nacjonalistyczna konkurencja z prawej strony, w większości, przyjęła go znacznie wcześniej (choć z pewnymi ograniczeniami). I lewica, i prawica przy okazji postawiły na dość naturalne cechy ludzkie – uznając, że sama wolność w sensie negatywnym (brak ograniczeń i wolność wyboru) to oferta dla relatywnie wąskiej elity (i teoretyków), podczas gdy większość wyborców oczekuje „zaopiekowania się nimi” na różne sposoby. Także wskazania wroga, na którego można zwalić winę za zbiorowe i indywidualne niepowodzenia. Ten aspekt uprawiania polityki w erze upowszechnienia prawa głosu i masowych mediów liberałowie zlekceważyli niemal całkowicie – i może dlatego sami stali się bardzo wygodną tarczą strzelniczą dla lewicowców i prawicowców.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.