Nie czas na potknięcia
Rząd po wyborach powinien przede wszystkim pozyskać fundusze z KPO, utrzymać strategiczny sojusz z USA oraz ugruntować pozycję kluczowego partnera Ukrainy
Niezależnie od tego, kto stanie na czele rządu, polską dyplomację czeka wymagające zadanie prowadzenia polityki zagranicznej w niepewnych czasach, z wojną za naszą wschodnią granicą. Odpowiadać będzie za to resort, którego wizerunek bardzo poważnie nadszarpnęła afera wizowa. Pierwszym poważniejszym wyzwaniem będą więc ruchy wewnętrzne – posprzątanie po trwającym przez lata procederze, odbudowa zaufania i renomy. Nie ma co ukrywać, że te wszystkie kroki będą musiały zostać podjęte we współpracy z prezydentem, który – również na mocy zmian ustawowych – ma duży wpływ na politykę zagraniczną, zwłaszcza w dobie wojny w Ukrainie.
Spośród wszystkich relacji na pierwszy plan wysuwają się te z ogarniętym wojną sąsiadem, a przez ostatnie miesiące między Warszawą i Kijowem wiało chłodem. Niewątpliwie Polska dalej będzie wspierać Ukrainę, choć jakość i zakres tego wsparcia są zależne już od politycznych rozmów nad Wisłą. Problemem pozostaje nierozwiązany wciąż spór o zboże, konieczna będzie też analiza, w jaki sposób możemy dalej pomagać Ukrainie na polu militarnym.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.