Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Ślepe i głuche

19 sierpnia 2022
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

INDOLENCJA NASZYCH INSTYTUCJI JUŻ WSZYSTKIM TAK SPOWSZEDNIAŁA, ŻE W WIĘKSZOŚCI PRZYPADKÓW WYWOŁUJE TYLKO WZRUSZENIE RAMION, JAKBY TA NIEPORADNOŚĆ BYŁA WYNIKIEM ODWIECZNYCH PRAW NATURY ALBO, CO CHYBA NAWET BARDZIEJ DO POLSKI PASUJE, DOPUSTU BOŻEGO

Choć wciąż nie wiadomo, co jest przyczyną katastrofy ekologicznej na Odrze, trudno nie zauważyć, że instytucje naszego kraju ponownie się skompromitowały. Wędkarze informowali inspekcję ochrony środowiska o masowym śnięciu ryb już pod koniec lipca, a mimo to w połowie sierpnia państwo nadal było całą sprawą zaskoczone. Wiceminister infrastruktury Grzegorz Witkowski przekonywał nawet, że kąpiel w Odrze jest całkowicie bezpieczna i sam chętnie to zrobi.

W oświadczeniu z 12 sierpnia Polski Związek Wędkarski zaznaczył, że Wody Polskie, państwowe przedsiębiorstwo odpowiedzialne za gospodarkę wodami śródlądowymi, włączyły się do łagodzenia skutków katastrofy zdecydowanie zbyt późno, choć były wcześniej alarmowane. Pierwsze 10 t martwych ryb wędkarze oraz wolontariusze wyciągnęli z rzeki własnymi siłami. „Z przykrością należy stwierdzić, że zawiodły wszystkie instytucje Państwa odpowiedzialne za wody śródlądowe” – czytamy w oświadczeniu PZW. Z czym zresztą najwyraźniej zgodził się premier Morawiecki, który zdymisjonował szefa Wód Polskich i generalnego inspektora ochrony środowiska.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.