Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Zmiana roli

Zmiana roli
fot. Piotr Polak/PAP
16 lutego 2024
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Polska była w 2022 r. jednym z głównych orędowników liberalizacji handlu z Ukrainą. Dlatego, gdy po otwarciu unijnego rynku dla zboża znad Dniepru pojawiły się doniesienia o problemach rodzimych producentów, politycy przez długi czas sprawę bagatelizowali. Napawali się dumnym mianem hubu przeładunkowego dla ukraińskiego ziarna.

Dopiero pod koniec 2022 r. przyszło otrzeźwienie. Skala robiła wrażenie: w przypadku kukurydzy była mowa o wzroście nawet o 30 tys. proc., co zaznaczyła w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli. Po obu stronach granicy politycy wykorzystywali tzw. aferę zbożową, aby poprawiać swoje notowania. Napięcia sięgnęły najwyższych szczebli – czego przykładem było ostentacyjne zlekceważenie Andrzeja Dudy przez Wołodymyra Zełenskiego podczas szczytu ONZ w 2023 r. Spór o zboże stał się jednym z głównych tematów kampanii wyborczej w Polsce, a swoje propozycje dla rolnictwa miało w programie każde ugrupowanie. Gdy osiem lat wcześniej PiS wygrywał wybory, temat praktycznie nie istniał.

Afera zbożowa została uznana za dowód na to, że rząd nie potrafił zadbać o polskie sprawy. Doszło do sytuacji, w której interesy producentów ziarna były utożsamiane z interesami całego sektora rolno-spożywczego, a te drugie z interesem całego kraju. Ówczesna opozycja grzmiała, że PiS lekceważy wzrosty cen, równocześnie atakując swoich przeciwników za napływ tańszych surowców rolnych, z których można było taniej produkować żywność. Zboża z Ukrainy nie kupowali spekulanci, którzy postanowili grać na spadki cen, by pogrążyć rolników, lecz m.in. producenci mąki. Dlaczego ich interesy miałyby być mniej ważne niż producentów ziarna?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.