Budżetowe znaki zapytania
Rząd czeka na podpis prezydenta pod ustawą budżetową m.in. po to, by móc zaplanować jej nowelizację. Plan ten może utrudnić ewentualne skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego
W związku z tym, że ustawa wpłynęła na biurko prezydenta w terminie, już w zeszłym tygodniu rząd zagwarantował sobie, że odpada wariant skrócenia kadencji Sejmu. Teraz pożądanym przez rząd wariantem jest oczywiście podpis prezydenta, co definitywnie zakończyłoby prace nad tegorocznym budżetem państwa. Problem w tym, że wciąż nie można wykluczyć dużo gorszego z punktu widzenia rządu wariantu, czyli skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, do czego prezydent ma prawo zgodnie z art. 224 konstytucji.
Z takim scenariuszem liczy się nasz rozmówca z rządu. – W sensie prawnym istnieje możliwość skierowania budżetu do TK, gdy jest możliwość postawienia zarzutu naruszenia konstytucji. Jak dotąd nie słyszałem, na czym ta niekonstytucyjność miałaby polegać, ale ponieważ temat stał się polityczny, to niczego nie można wykluczyć – przyznaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.