Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Kompromisy i reset

12 stycznia 2024
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wydaje się, że polscy politycy – bez względu na to, którą ze stron reprezentują – chcą wszystkiego, wszędzie i zaraz. Artykuł 2 konstytucji, na który powołują się wszyscy, można by już zmienić na: „Rzeczpospolita Polska jest niedemokratycznym państwem bezprawia urzeczywistniającym zasadę sprawiedliwości Kalego”. Tyle że nie da się jasno wskazać daty tej transformacji.

Pierwszym akcentem w walce o dominację w tzw. trzeciej władzy było zawłaszczanie Trybunału Konstytucyjnego (przez każdą ze stron sporu – wtedy też zaistniała po raz pierwszy próba ułożenia systemu prawnego i politycznego uchwałami). PiS nie docenił jednak tego, że władza ta jest rozproszona. Nie da się jej łatwo zmienić, gdyż sędziów są tysiące i wymiana kadr zajmie dziesięciolecia. Nie udało się mu dokonać wystarczającego przełomu w Sądzie Najwyższym. Równocześnie silna ingerencja i kolejne reformy wymiaru sprawiedliwości z jednej strony wzmogły solidarność zawodową sędziów, a z drugiej przyspieszyły ich aktywizację polityczną. Za aktywizmem sędziowskim podąża zaś nieuchronnie instrumentalizacja prawa, o której studenci uczą się na pierwszym roku. Co więcej, polityzacja prawników nie dotyczy tylko sędziów. Widać to chociażby w zmianach interpretacji w nowych wydaniach podręczników, które wprost biorą pod uwagę zapotrzebowanie polityczne. Łatwo było teoretyzować i wyprowadzać zgrabne i spójne wykładnie przepisów, gdy nie odnosiły się one do realnych przypadków. Gdyby komuś zależało na wykonaniu pierwszego kroku, powinien przyjąć za dobrą monetę interpretacje sprzed roku 2015.

Najwyraźniejszym symptomem choroby trawiącej polski system polityczny i prawny jest dziś zamieszanie wokół Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Sprawa jak w soczewce skupia problemy nadmiernej polaryzacji, instrumentalizacji prawa czy sporu w ramach stanu sędziowskiego (w którym coraz silniej rysują się podziały identyczne do tych parlamentarnych). Przywrócenie praworządności nie może jednak opierać się na gwałcie, żaden Aleksander Macedoński nie może wyciągnąć miecza i rozwiązać problemu siłą. Potrzebne są procedury. Możliwa była kasacja. Wymagałaby jednak z jednej strony uznania wyroku, który doprowadził do wydania postanowienia i zatrzymania posłów w Pałacu Prezydenckim, za prawomocny. Z drugiej zaś przyjęcia – zgodnie z interpretacjami sprzed 2015 r. – że prezydent ma nieskrępowane prawo łaski wynikające z regulacji konstytucyjnych i może ją stosować również w formie abolicji. To ostatnie równałoby się uznaniu rażącego błędu w dotychczasowych procedurach sądowych i zakończeniu sprawy przez Sąd Najwyższy poprzez uznanie interpretacji podtrzymywanej przez prezydenta.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.