Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Nie musimy skończyć jak cham

4 września 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

P rzyglądając się – bez obciążeń sporu polsko-polskiego – wizycie prezydenta i szefa MSZ w Stanach Zjednoczonych, można stwierdzić, że mamy wszelkie narzędzia do tego, by maksymalizować korzyści z tego wydarzenia. Kupienie szefa Departamentu Stanu Marco Rubio akcentem położonym na demokratyczną opozycję kubańską przez Radosława Sikorskiego było decyzją trafną. Granie na sympatii do ruchu MAGA przez Karola Nawrockiego również. I szefowi MSZ, i prezydentowi sprzyja też czas. Parada wojskowa w Pekinie z udziałem Xi Jinpinga, Władimira Putina i Kim Dzong Una wywołuje u Donalda Trumpa naturalną potrzebę budowania porozumienia w ramach świata Zachodu. Projekcja siły Chin z udziałem Rosji, Korei Północnej i z przystawkami w postaci Białorusi i Iranu jednoznacznie go drażni, czego dowodem są jego infantylne wpisy w mediach społecznościowych. Niewykluczone, że 3 września w Pekinie pogrzebane zostały nadzieje Trumpa na reset z Rosją. Nie ma lepszej okazji, by działać.

Do pewnego momentu można było nawet mieć nadzieję, że długo oczekiwana wizyta w USA minie bez walk w kisielu i codziennej porcji rywalizacji polsko-polskiej. Polska placówka w Waszyngtonie współpracowała z prezydenckim ministrem Marcinem Przydaczem w jej organizacji. Trudno mieć zarzuty do kierującego ambasadą Bogdana Klicha w tej kwestii. Finalnie jednak MSZ z wizyty Karola Nawrockiego w USA wygumkowano. Jednym ruchem Polska unieważniła resort spraw zagranicznych i obniżyła do zera pozycję Klicha, który i tak jest w USA traktowany z dystansem. Z drugiej strony szef MSZ Radosław Sikorski nie odpuścił sobie akademickiego tonu wobec Karola Nawrockiego. „Rząd oczekuje, że prezydent podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych jasno przedstawi faktyczne cele Władimira Putina w Ukrainie, będzie zabiegał o sprawiedliwy pokój dla Kijowa oraz sprzeciwi się redukcji amerykańskich wojsk w Europie” – napisał na X. Szef rządu z kolei pouczył, by głowa państwa rozmawiała „dumnie” i „nie na kolanach”. O pomniejszych sporach takich jak obecność Bogdana Klicha na lotnisku w Waszyngtonie czy też o tym, czy Nawrocki wiedział o wizycie Sikorskiego w Miami, czy też nie, nawet już nie ma sensu wspominać.

Ten spór to znana w polskiej tradycji figura złotego rogu i czapki z piór. Jako państwo mamy wszystko, co jest konieczne, by wzmacniać pozycję Polski na wschodniej flance NATO. Nawet w czasach tak niepewnych jak obecnie. To, czy skorzystamy z lekcji Wyspiańskiego, czy nie, zależy od nas. ©

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.