Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Wojenne narracje. O potrzebie wielogłosu

Wystawa „Nasi chłopcy” w Muzeum Gdańska
Wystawa „Nasi chłopcy” w Muzeum Gdańskafot. Karol Makurat/Reporter
29 sierpnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

W opowieściach o wojnie trzeba wyjść poza Warszawę, obozy koncentracyjne, getta i szczęk broni. Zdrowa debata o przeszłości wymaga nieustannego szukania nowych perspektyw

O Aleksandrze Ziółkowskim wiadomo niewiele. Jedyne, co pewne, to że był Polakiem ze Starogardu Gdańskiego, siłą wcielonym podczas wojny do Wehrmachtu. Według niesprawdzonych przekazów został spadochroniarzem i dosłużył się stopnia sierżanta. Być może walczył w Afryce przeciwko Brytyjczykom, niemal na pewno na froncie wschodnim z Sowietami. W pierwszej połowie 1943 r. dostał przepustkę. Nie wiadomo, na jak długo i jaki był cel jego podróży. Wiemy, że pociąg, którym jechał, zatrzymał się w Warszawie. Ziółkowski wysiadł z niego – i został w stolicy.

Wiosną tego samego roku trafił do polskiego podziemia, do Armii Krajowej. Jak do tego doszło? Może spotkał kogoś znajomego, kto zaświadczył przed odpowiednimi osobami, że można mu zaufać? A może to wywiad AK sprawdził jego relację? Wiemy, że trafił do jednego z oddziałów dywersyjnych i przyjął pseudonim „Ali”. Ze swoim wyszkoleniem bojowym i znajomością niemieckiego stanowił znakomity nabytek dla konspiracyjnej armii.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.