Rząd nie chce się tłumaczyć? To zostawia próżnię dla milicji ludowej
N a wtorkową sesję Rady Miasta Szczecina zaplanowano dyskusję o granicy. Oprócz radnych pojawiła się spora liczba mieszkańców. Byli też politycy PiS. Zaproszono również – i nie spotkało się to z oficjalną odmową – przedstawicieli Straży Granicznej i policji. Sesja trwała dosłownie chwilę, bo nie przyszli na nią najważniejsi ludzie. Ci, którzy wiedzą najwięcej i mieli szansę rozwiać wątpliwości mieszkańców. Nie pojawili się ani policjanci, ani strażnicy graniczni. Jak później tłumaczyli w Radiu Szczecin, z powodu obowiązków służbowych. Nie znalazł się nikt, kto mógłby poświęcić chwilę na rozmowę. Nie ma lepszego obrazka bezradności państwa na zachodniej granicy niż szczecińska sesja rady miasta.
Wraz z narastającym napięciem wokół migrantów na każdym szczeblu można było usłyszeć komunikat, że władza ma rację, wie, co robi, żadnego problemu nie ma i w zasadzie nie ma również o czym dyskutować. Możliwe, że rzeczywiście Niemcy odsyłają Polsce w 90 proc. Ukraińców, Mołdawian i Gruzinów, którzy nielegalnie wjechali do RFN. Może rzeczywiście w Szczecinie pojawiło się ledwie kilku obywateli państw Afryki subsaharyjskiej i nie ma z czego robić zagadnienia. Może wszystko dzieje się zgodnie z prawem. Tylko skoro tak jest, to warto na pytania mieszkańców jednoznacznie odpowiedzieć. Stanąć przed ludźmi z miast na zachodniej granicy, wyjaśniać i za swoje słowa wziąć odpowiedzialność.
Pytań jest aż nadto. Jakie były realnie statytyki dotyczące osób zawróconych przez Niemców? Jaki jest podział ze względu na obywatelstwo tych osób? Skąd Niemcy mieli pewność, że osoby te dotarły do RFN z terenu Polski, a nie innego państwa i czy przedstawili na to przekonujące dowody? Czy państwo polskie domagało się przedstawienia takich danych? Skoro rząd zapewnia, że wschodnia granica jest szczelna, to skąd nagle wysyp migrantów od strony zachodniej? Dlaczego Niemcy, którzy jako pierwsi w 2015 r. złamali konwencję dublińską, dziś nagle stali się jej największymi strażnikami? Co wiemy o ludziach, których Niemcy odsyłają do Polski? Jakie są ich dalsze losy na terenie naszego państwa? Czy Niemcy zmienili taktykę i zapraszają teraz do siebie (na teren RFN) polskich strażników granicznych, aby tam odbierali domniemaną zgubę? Jakie czynności podejmują polscy strażnicy graniczni w relacji z niemieckimi służbami, aby mieć pewność, że dana osoba przekroczyła granicę z kierunku polskiego i powinna zostać zawrócona? Czy polska Straż Graniczna wierzy Niemcom na słowo jak jedna z posłanek koalicji?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.