Polska ma prawo zdefiniować Wołyń jako ludobójstwo
W zasadzie dość zabawne jest to, że do zdemaskowania nieprawdziwej informacji, jakoby Ukraińcy mieli wstrzymać ekshumacje w Puźnikach, wziął się polityk PiS Michał Dworczyk. Przy KPRM i SKW działa cała rzesza zawodowych tropicieli dezinformacji. W ramach MSZ powołano Radę Konsultacyjną ds. Odporności na Dezinformację Międzynarodową. Jest w niej między innymi zajmujący się na co dzień wyjaśnianiem rzekomych rosyjskich wpływów w PiS Grzegorz Rzeczkowski. Aktywnie na portalu X działa również Tomasz Piątek, któremu niedawno udało się nawet „odkryć”, że na terenie, na którym jako funkcjonariuszka KAS pracuje żona prezydenta elekta Marta Nawrocka – Eldorado ma grupa Jana P., tzw. Tygrysa. Jak sam to określił „sprawdzał panią prezydentową”. No i ustalił to, co ustalił. Dziwne, że to nie oni szukali źródła, z którego pochodził „dokument”. Tym bardziej że jako pierwszy udostępnił go również polityk PiS Dariusz Matecki.
Do realnej obrony przed prowokacjami wziął się Dworczyk. Po prostu zadzwonił do ministra kultury Mykoły Toczyckiego i zapytał o to, czy ten rzeczywiście sygnował cofnięcie zgody na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne w Puźnikach. Po kilku minutach sprawa była jasna. Dokument był fałszywy – powstał z wykorzystaniem AI. Gdyby krążył po sieci jeszcze przez kilka dni, mógłby realnie wywołać straty na linii Warszawa–Kijów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.