Nawrocki zyskuje w wojnie na wrażenia
N ic z tego nie wynika – tak w paru słowach można by podsumować reakcję „obozu demokratycznego” na rozmowę Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem w Gabinecie Owalnym.
Przypomnijmy: do spotkania kandydata Prawa i Sprawiedliwości z prezydentem Stanów Zjednoczonych doszło 1 maja. Oficjalnie Nawrocki poleciał do Stanów, by spotkać się z Polonią. Nieoficjalnie – by porozmawiać z amerykańską administracją. – Wyszło lepiej, niż zakładaliśmy. Plan wypalił niemal w 100 procentach – słyszymy od sztabowców. – Kiedy w piątek rano Biały Dom wrzucił zdjęcia ze spotkania z Trumpem do mediów społecznościowych, wiedzieliśmy już, że osiągnęliśmy sukces – dodaje nasz rozmówca.
Z rozmów z politykami PiS przebija jedno: druga strona kompletnie się pogubiła. I trudno się dziwić takim głosom – sztab Rafała Trzaskowskiego przez całą majówkę nie potrafił sklecić sensownej odpowiedzi na ten oczywisty sukces Nawrockiego. Można naturalnie podkreślać, że prezes Instytutu Pamięci Narodowej siedział w trzecim rzędzie w Ogrodzie Różanym, zrobił głupią minę na zdjęciu z sekretarzem stanu Markiem Rubio, a rozmowa z prezydentem USA trwała zapewne kilka minut i niczego nie załatwiła dla Polski. Na końcu jednak bilans wygląda tak, że to Nawrocki ma zdjęcie z Trumpem w Gabinecie Owalnym. Trzaskowski musi zadowolić się wspólnym selfie z Donaldem Tuskiem na wiecu w Sopocie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.