Kwaśniewski i Kołodko pomogą szefowi SLD
Nie konfrontacja, a taktyczna odpowiedź na oczekiwania partii. Taką strategię przyjął Grzegorz Napieralski.
Stąd zgoda na start w wyborach prezydenckich Jerzego Szmajdzińskiego. Na konwencji szef SLD, na przekór wewnętrznej opozycji, będzie przekonywać delegatów, że ma wizję partii.
W podbudowaniu wizerunku ma mu pomóc wystąpienie Grzegorza Kołodki oraz obecność Aleksandra Kwaśniewskiego.
Jerzy Szmajdziński nie był kandydatem Grzegorza Napieralskiego na prezydenta. Bo szef partii zamierzał go raczej marginalizować, niż wzmacniać. Jednak Szmajdzińskiego poparł Kwaśniewski. Forsuje go też partia.
Gdyby Napieralski miał pewność, że zdoła przekonać działaczy do innego scenariusza - np. wystawienia Jolanty Szymanek-Deresz - pewnie by próbował. Napieralski jednak pasuje, bo takiej pewności nie ma. I 19 grudnia na konwencji postawi na Szmajdzińskiego.
Politycy SLD nie mają złudzeń, że Napieralski, choć nie był na tyle silny, by zablokować kandydaturę Szmajdzińskiego, będzie jeszcze chciał tę bitwę wygrać. W nieoficjalnych rozmowach mówią wręcz, że to sprytne zagranie. Bo jeżeli Szmajdziński osiągnie dobry wynik, będzie to sukces Napieralskiego. Bo on na tę kandydaturę postawił i ją wypromował.
A jeżeli Szmajdziński osiągnie słaby wynik? Wówczas Napieralski będzie mógł powiedzieć: "przecież tyle razy mówiłem, że tych dziadków powinniśmy już dawno odstrzelić, bo ciągną naszą formację w dół".
Zbliżająca się konwencja jest okazją dla przeciwników Napieralskiego, by zaatakować go za brak programu. Bo taki zarzut pojawia się od miesięcy. Ostatnio przed eurowyborami. Wówczas partia bazowała na programie Partii Europejskich Socjalistów.
Zarzuty o brak programu Napieralski odpierać mógł tym, że Sojusz należy przecież do rodziny PES. Jednak przed nadchodzącymi wyborami prezydenckimi i samorządowymi tego argumentu nikt już nie kupi. Więc Napieralski na konwencji zamierza wygłosić "expose" i przedstawić pięć priorytetów, które mają być wizją partii na najbliższe lata. - To jest propaganda. Program to jest książeczka, a tego nie ma. I nie przypuszczam, żeby konwencja miała charakter programowy - mówi jeden z przeciwników Napieralskiego.
Jego zdaniem ostatni przyzwoity program SLD został opracowany w 2001 r. Partia miał wtedy nie tylko bardzo dobre notowania, ale dysponowała też bardzo dobrym zapleczem intelektualnym. Napieralski jest jednak gotowy i na te zarzuty. Na konwencji chce pokazać, że zaplecza intelektualnego mu nie brakuje.
Jedno z głównych wystąpień będzie należeć do prof. Grzegorza Kołodki. Przez 40 minut były wicepremier i minister finansów ma mówić o kryzysie ekonomicznym i globalizacji. Wystąpienie barwnego Kołodki może też być taktyką na przykucie uwagi mediów. Rangę konwencji podniesie też z pewnością obecność Aleksandra Kwaśniewskiego.
Współpracownicy Napieralskiego zapewniają, że były prezydent już przyjął zaproszenie. Przekonują też, że jego wystosowanie było sprawą oczywistą, a szef SLD nie ma w tym żadnych osobistych intencji. Ale wewnętrzna opozycja jest innego zdania. Dla jej przedstawicieli jest pewne, że pokazując się u boku byłego prezydenta, Napieralski chce wzmocnić swój wizerunek. A przy okazji dać też sygnał, że obecność Kwaśniewskiego oznacza jego poparcie dla lidera Sojuszu.
Przeciwnicy szefa partii przekonują, że jeśli Kwaśniewski pojawi się 19 grudnia na konwencji, to raczej po to, by wyrazić poparcie dla Szmajdzińskiego, a nie dla Napieralskiego.
@RY1@i02/2009/240/i02.2009.240.000.004a.001.jpg@RY2@
Ze zdaniem Aleksandra Kwaśniewskiego musi się liczyć nawet przewodniczący SLD
Maciej Macierzyński/Reporter
Kamila Wronowska
kamila.wronowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu