Upolityczniony prokurator oznacza klęskę całej reformy
Głównym celem reformy prokuratury było jej odpolitycznienie. Jeśli weźmiemy pod uwagę nazwiska kandydatów na funkcję prokuratora generalnego, to czy ten cel pana zdaniem uda się osiągnąć?
ROZMOWA
MARCIN GRACZYK:
ZBIGNIEW ĆWIĄKALSKI*:
Trudno mówić o kandydatach, bo każdy ma prawo się zgłosić. Wolałbym mówić o propozycjach, które przedstawi Krajowa Rada Sądownictwa. Uważam, że klęską tego projektu byłoby, gdyby te nominacje miały charakter polityczny.
Niestety tak. Ponieważ pan prezydent na spotkaniu z Krajową Rada Sądownictwa powiedział, że chciałby, by mu się kandydaci podobali. Jestem tym zaniepokojony, zwłaszcza że znam sympatie pana prezydenta do jednego konkretnego ugrupowania politycznego.
Kandydatur nie powinno się rozpatrywać w tych kategoriach. Jeśli Krajowa Rada Sądownictwa chciałaby w ten sposób usatysfakcjonować prezydenta, byłoby bardzo źle. Ale mam nadzieję, że tak się nie stanie. To są przecież w pierwszym rzędzie niezawiśli sędziowie, nieprzyzwyczajeni do tego, by satysfakcjonować kogoś politycznie.
Jeśli nominowano by osoby, które wyraźnie w przeszłości czy obecnie manifestują swoje sympatie polityczne, to byłaby to porażka tej reformy.
Taki prokurator po pierwsze byłby niewiarygodny. Po drugie założeniem projektu było odpolitycznienie prokuratury. Każdy minister sprawiedliwości, choćby najbardziej jak to możliwe starał się trzymać z daleka od polityki, to jednak z polityką jest kojarzony. Reforma miała to zmienić i dlatego przygotowaliśmy projekt.
Dobre pytanie, tylko jak to zrobić? Jeżeli chce się prokuratora generalnego postawić odpowiednio wysoko i uniezależnić go od polityki, to wydawało się, że najlepszym rozwiązaniem będzie powołanie go przez apolitycznego prezydenta. Prezydent z natury rzeczy powinien reprezentować interesy wszystkich Polaków, a nie jakiegoś jednego konkretnego ugrupowania, a poza tym powinien działać w interesie Polski, a nie konkretnej partii.
To jest inny system, anglosaski. To byłaby zbyt poważna zmiana zasad. Zaraz by się znalazł ktoś, kto by zasugerował, żeby w wyborach powszechnych wybierać prezesa Trybunału Konstytucyjnego, rzecznika praw obywatelskich, a może nawet I prezesa Sądu Najwyższego. Wydaje mi się, że w świetle naszej konstytucji nie byłoby to dobre rozwiązanie.
Rzeczywiście takie były moje wyobrażenia. Jestem zawiedziony, że tak się nie stało. Sędziowie Sądu Najwyższego to na pewno osoby obdarzone dużym autorytetem, także osoby, które świetnie znają cały wymiar sprawiedliwości. Być może nie podobała im się ta forma castingu, być może są też przyczyny obiektywne.
Muszę cały czas w to wierzyć.
*Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, jeden z twórców reformy
@RY1@i02/2009/235/i02.2009.235.000.0006.101.jpg@RY2@
Zbigniew Ćwiąkalski: prokurator musi być niezależny
Paweł Ulatowski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu