Kodeks wyborczy poczeka jeszcze na Platformę
Maleją szanse, by do przyszłorocznych wyborów był gotowy kodeks wyborczy. Prace nad projektem zgłoszonym przez Lewicę ciągną się niemal od 9 miesięcy.
Teraz swój zamierza zgłosić Platforma Obywatelska. A to może uniemożliwić uchwalenie nowych przepisów w tej kadencji.
Platforma od kilkunastu miesięcy zapowiadała, że na wybory prezydenckie w 2010 r. kodeks wyborczy będzie gotowy. Dokument miał ujednolicać wszystkie ordynacje wyborcze. Dziś np. obowiązują inne kryteria, by zostać posłem, i inne, by zostać radnym. Przepisy kodeksu miały też lepiej zapobiegać nadużyciom finansowym w kampanii.
Mimo kilkakrotnych zapowiedzi PO nigdy takiego projektu nie przedstawiła. Do Sejmu trafił jedynie - w czerwcu 2008 r. - projekt SLD. Kilka miesięcy temu została powołana specjalna komisja. To ona miała pracować nad inicjatywą Lewicy. Prace szły jednak bardzo powoli. Dlatego nie ma dziś już praktycznie szans, by kodeks został uchwalony tak, by mógł zadziałać w najbliższych wyborach prezydenckich i samorządowych. Bo zmiany w prawie wyborczym muszą być uchwalone najpóźniej na pół roku przed rozpisaniem daty wyborów.
Choć specjalna komisja przez miesiące nie uporała się z jednym projektem, Platforma może te prace jeszcze skomplikować. Jak? Składając swój projekt kodeksu wyborczego. - Pewnie jeszcze nie na tym posiedzeniu, ale to tylko kwestia dni - mówi nam rzecznik klubu PO Andrzej Halicki.
Nowy projekt przedłuży z pewnością prace nad kodeksem w Sejmie. A zdaniem opozycji wręcz zablokuje prace nad kodeksem.
Przewodniczący komisji nadzwyczajnej pracującej nad projektem kodeksu wyborczego Waldy Dzikowski twierdzi, że nowy projekt Platformy nie będzie żadnym przełomem, który sprawi, że dotychczasowe prace trafią do kosza. - Będzie systematyzować to, co opracował SLD. Chcemy wprowadzić jedynie kilka swoich rozwiązań - twierdzi.
Jakie mają to być rozwiązania? Dzikowski wymienia np. dwudniowe głosowanie w każdego typu wyborach oraz możliwość głosowania przez pełnomocnika. Ale bardzo podobne zapisy znajdują się w projekcie SLD, nad którym od marca pracuje komisja.
Skąd to zamieszanie? Kodeks wyborczy jest jednym z wielu problemów koalicji PO - PSL. Wiele pomysłów Platformy nie jest akceptowanych przez ich koalicjantów. Tak było np. z wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych na wszystkich poziomach wyborów samorządowych. PSL postawiło tak samo twarde weto dla zmian w sposobie wybierania parlamentarzystów. Ludowcy nie mają zamiaru zgodzić się na ordynację większościową, bo preferuje ona ugrupowania z dużym poparciem takie jak Platforma. Poparcie dla PSL w sondażach zwykle oscyluje między 5 a 8 proc.
Tymczasem Waldy Dzikowski zapowiada, że projekt kodeksu wyborczego, który zgłosi jego klub, wprowadza np. ordynację mieszaną w wyborach parlamentarnych. Platforma ponowi też propozycję, by senatorowie byli wybierani w okręgach jednomandatowych tak jak połowa posłów. Drugą połowę Sejmu wybieralibyśmy jak dotąd. SLD uważa, że do takiej zmiany ordynacji niezbędne są korekty w konstytucji. O zebraniu takiej większości PO nie ma co marzyć. A wątpliwe także, by uchwaliła cokolwiek wbrew PSL. Bo szczególnie dla słabych partii przepisy ordynacji to być albo nie być w polityce.
Kamila Wronowska
kamila.wronowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu