Upartyjnione anteny walczą o widza
W TVP zapowiada się wewnętrzna wojna pomiędzy "Jedynką" a "Dwójką" o widza. To efekt podziału telewizji publicznej między PiS a SLD.
Na razie konflikty dotyczą układania zimowej ramówki. Jak mówią nasi rozmówcy, ostatnie spotkania dyrekcji obu anten na ten temat były nerwowe. - Pretekstem były "Wiadomości". Padły oskarżenia, że "Dwójka" nie powinna w porze ich nadawania emitować popularnych teleturniejów i kabaretów, które przyciągają sporo widzów - opowiada jeden z dyrektorów w TVP. Argumenty szefostwa "Dwójki" są inne: konkurencyjnym "Faktom" w TVN kabarety i teleturnieje w "Dwójce" widzów nie zabierają.
Od kilku tygodni "Wiadomości" walczą o zahamowanie odpływu widowni. To niejedyny punkt sporny. Szefostwo TVP 1 ma też pretensje o emitowane w porze nadawania "Teleexpressu" powtórki serialu "M jak miłość". Sprawą zajmował się już zarząd TVP, jednak z tych obrad nic nie wynikło.
Oficjalnie nikt do żadnego konfliktu się nie przyznaje. - Po prostu pracujemy nad ramówką - mówi Wojciech Hoflik, dyrektor TVP 1. Jednak na Woronicza mówi się, że obecny spór to tylko preludium tego, co się będzie się działo, gdy w TVP powstanie docelowy zarząd złożony z przedstawicieli PiS oraz lewicy i trzeba będzie przygotować wiosenną ramówkę.
Podział pomiędzy partiami, które rozdysponowały między siebie TVP 1 i TVP 2, jest dla widzów coraz bardziej widoczny. Wczoraj "Warto rozmawiać" po raz ostatni wyemitowano w "Dwójce". Od przyszłego tygodnia talk-show Jana Pospieszalskiego będzie pokazywany w TVP 1. Rafał Rastawicki, szef TVP 2, nie chciał dłużej współpracować z publicystą kojarzonym z prawicą. Poza tym na antenę "Jedynki" wraca program "Pod prasą" redaktora naczelnego Gazety Polskiej Tomasza Sakiewicza. Tymczasem szef "Dwójki" na miejsce magazynu Pospieszalskiego szuka innego programu. Propozycję poprowadzenia autorskiego talk-show dostał m.in. publicysta Polityki Jacek Żakowski. - To były wstępne rozmowy, nie ma ostatecznych decyzji. TVP jest w zawieszeniu, bo wciąż nie wiadomo, kto będzie prezesem - mówi Żakowski. Na pytanie, czy zamierza firmować partyjny rozbiór anten, mówi: - To nie jest powód, żeby się obrażać na widzów.
Za prezesury Andrzeja Urbańskiego próbowano skończyć z rywalizacją anten. O ramówkach decydowało głównie biuro programowe, a nie dyrektorzy "Jedynki" czy "Dwójki". Teraz konflikt powraca. Tym bardziej że większa oglądalność to większe wpływy z reklam. A tu widać dysproporcje. Od początku roku telewizyjna "Jedynka" zarobiła na reklamach 1,5 mln zł, "Dwójka" 500 tys. mniej (AGB Nielsen Media Research). Nowy szef "Dwójki" chce poprawić te wyniki. Zdaniem medioznawcy Karola Jakubowicza rywalizacja to nie tylko efekt partyjnych rozgrywek, ale poważnego zagrożenia systemu finansowania. - Nikt nie może sobie pozwolić na zmarnowany czas antenowy - mówi Jakubowicz.
@RY1@i02/2009/231/i02.2009.231.000.0007.001.jpg@RY2@
SE/East News
W czasie gdy "Jedynka" emituje swój sztandarowy program - "Wiadomości", "Dwójka" pokazuje popularne kabarety
@RY1@i02/2009/231/i02.2009.231.000.0007.002.jpg@RY2@
Paweł Ulatowski
Anna Nalewajk
Barbara Sowa
dgp@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu