Tusk marzy o kanclerzu
Prezydent wybierany przez Zgromadzenie Narodowe bez prawa weta. Cała władza wykonawcza w rękach rządu - to wizja ustroju nakreślona przez Donalda Tuska
System kanclerski oraz mniej posłów i senatorów - takie zmiany premier Donald Tusk chce zapisać w konstytucji w najbliższych miesiącach.
- Proponujemy, aby tak zmienić konstytucję, by jasno i wyraźnie określona była w niej pełna odpowiedzialność za władzę wykonawczą w gabinecie wspieranym przez większość parlamentarną - tą zapowiedzią premier przyćmił obchody dwulecia swojego rządu.
Jak uzasadniał, wyszedł z taką propozycją, bo konflikt między prezydentem a rządem jest nieusuwalny. - Jest niezależny od konfiguracji politycznej. Był moment, gdy prezydentem i premierem byli bracia i konflikt nie był widoczny, ale i tak zakończył się kryzysem politycznym - bronił swoich pomysłów.
Premier podpiera się autorytetem byłych szefów Trybunału Konstytucyjnego, którzy w ramach konwersatorium "Doświadczenie i przyszłość" przygotowali podobny projekt nowelizacji konstytucji. Ale propozycje Tuska idą jeszcze dalej. Prezesi chcieli ograniczenia roli prezydenckiego weta. Premier chce je zlikwidować. Prezesi chcieli też, by zmiany weszły w życie w następnej kadencji. A premier chce je wpisać w swój plan rządzenia. Gdyby bowiem udało się zrealizować jego postulat, to następcę Lecha Kaczyńskiego wybrałby parlament, w którym PO ma większość. A sam Tusk na pewno nie kandydowałby na ten urząd, bo jako kanclerz miałby pełnię władzy. Przynajmniej do końca tej kadencji parlamentu w 2011 r.
Skąd taka nagła deklaracja? - Coraz częściej słyszę za granicą, że pozytywny sukces Polski może być zagrożony przez stały polityczny spór - tak premier ją uzasadniał. Ale problem w tym, że przeprowadzenia tych rewolucyjnych zmian Platforma potrzebuje choć części opozycji. A ta, choć nie wyklucza dyskusji nad tą propozycją korekty konstytucji, uznała ją za element politycznego PR Tuska.
Zresztą PiS od zawsze miało zupełnie inny pomysł na zmianę konstytucji - system prezydencki, bliższy amerykańskiemu niż niemieckiemu. - To kolejna propozycja o charakterze propagandowym, ale do poważnej dyskusji na temat zmian w konstytucji jesteśmy gotowi - komentował wczoraj prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Politycy PO mają jednak nadzieję, że ich oferta zostanie przyjęta przez największą partię opozycyjną, bo w gruncie rzeczy sprowadza się do zasady, że zwycięzca wyborów parlamentarnych bierze pełnię władzy. W tym ma pomóc zmiana ordynacji wyborczej promująca duże partie.
SLD też nie wyklucza rozmów o zmianach, ale chce, by obejmowały także zmiany w innych rozdziałach konstytucji. - Mamy obawy, czy to nie próba odwrócenia uwagi od problemów, które są w Polsce - zastanawia się szef SLD Grzegorz Napieralski.
Platforma zapewnia, że tak nie jest. A wiceszef klubu parlamentarnego PO Rafał Grupiński zapowiada, że jeszcze w tym tygodniu mają się zacząć konsultacje parlamentarne w tej sprawie. Bo premier oczekuje wielkiego przyspieszenia. - W styczniu projekt byłby procedowany zgodnie z kalendarzem konstytucyjnym. Latem bylibyśmy z całym procesem gotowi - zapowiada szef rządu. I choć nie ma wątpliwości, że czasu jest dość, to zdaniem wielu konstytucjonalistów i opozycji może go nie wystarczyć.
@RY1@i02/2009/228/i02.2009.228.000.002a.001.jpg@RY2@
Donald Tusk podsumowuje półmetek swoich rządów
Marcin Kaliński
Grzegorz Osiecki
grzegorz.osiecki@infor.pl
Te zmiany są za szybkie
Spór jest nieusuwalny, ale między panami Kaczyńskim i Tuskiem, a nie urzędami.
To wątpliwe. Przeprowadzenie takich zmian, zwłaszcza jeśli potrzeba referendum, zajmie około roku. Lepiej wprowadzać je od kolejnej kadencji.
Mamy taki system, by jedna władza kontrolowała drugą. Cała ta machineria jest pomyślana tak, by nie było jakichś zapędów autorytarnych. Podobnie jest w innych demokratycznych krajach świata.
, prawnik konstytucjonalista, jeden z autorów Konstytucji RP z 1997 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu