Dziennik Gazeta Prawana logo

Kiszczak: ludzie pytają mnie, kiedy będzie w Polsce porządek

3 lipca 2018

Ostatni szef peerelowskiego MSW opowiada o śmierci ks. Popiełuszki, pacyfikacji kopalni Wujek, wyborach 1989 r. i paleniu akt bezpieki

Do generała zadzwoniliśmy trzy tygodnie temu. Po krótki komentarz na temat wyroku dotyczącego jego odpowiedzialności za strzały w kopalni Wujek. Wyrok był dla Kiszczaka niekorzystny. Sąd uznał, że sprawa wraca do pierwszej instancji i rola generała w tragedii z pierwszych dni stanu wojennego musi zostać oceniona jeszcze raz. Nie chciał komentować decyzji sądu, tłumaczył, że jest chory, nie mógł wziąć udziału w rozprawie, a ze swoim adwokatem jeszcze nie rozmawiał. Ale były szef MSW chętnie zaprosił do siebie, by porozmawiać o tej i innych sprawach. Pojechaliśmy do jednorodzinnego domu w zacisznej uliczce, niedaleko centrum. Na ogrodzeniu tabliczka "Zły pies, a gospodarz jeszcze gorszy". Napis na wyrost, bo bokser generała padł na padaczkę. Wokół domu spodziewaliśmy się zobaczyć wypielęgnowany ogródek. Współpracownicy Kiszczaka z MSW wspominają, że generał miał bzika na punkcie upraw i rolnictwa. W trakcie narad w latach 80. potrafił długo mówić o nasiennictwie i wydajności pszenicy. Ale dziś ogródek koło domu nie robi wrażenia. - Nie mogę się schylać, od razu zaczyna mi się kręcić w głowie - usprawiedliwia się gospodarz.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.