Na rzetelne śledztwo w swojej sprawie mają szanse tylko ludzie o głośnych nazwiskach
Posłowie z komisji śledczej ds. porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika są zgodni: tylko ludzie o znanych nazwiskach mają szanse na rzetelne śledztwo w ich sprawie.
W tym przekonaniu śledczych umocniło piątkowe przesłuchanie funkcyjnych prokuratorów z najwyższego szczebla, którzy nadzorowali postępowanie w sprawie. Karol Napierski, były prokurator krajowy za rządów SLD, zeznał, że miał "ogólną" wiedzę. Zaś Zygmunt Kapusta, który szefował Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie, twierdził, że sprawy Olewnika w ogóle nie pamięta. - Większość przesłuchanych prokuratorów albo sprawy nie pamiętała, albo przyznawała, że nie ma dostatecznej wiedzy o szczegółach śledztwa - mówi przewodniczący komisji Marek Biernacki z PO.
Dlaczego tak się działo? - Prokuratorów na kierowniczych stanowiskach ta sprawa mało albo w ogóle nie interesowała, bo nie dotyczyła ludzi o głośnych nazwiskach lub znanych polityków - wnioskuje Biernacki. I dodaje, że Kapusta sam przyznał, że w jego czasach szefowie prokuratury żyli sprawą Lwa Rywina.
Jedynym wysokiej rangi prokuratorem, który przeczytał akta śledztwa w sprawie Olewnika, był wieloletni zastępca prokuratora generalnego w rządach SLD Kazimierz Olejnik. - Nikt z Ministerstwa Sprawiedliwości wcześniej tego nie zrobił. Odebrał sprawę policji w Płocku i przekazał CBŚ. Spotkał się z rodziną Olewników, pchnął śledztwo na nowe tory - ocenia członek komisji Andrzej Dera, poseł PiS. Dlaczego Olejnik to zrobił? Bo zadzwonił do niego znajomy, generał policji Adam Rapacki. Rodzinie Olewników udało się do niego dotrzeć i poprosić o pomoc. A Rapacki zwrócił się do Olejnika, by ten przyjrzał się śledztwu. - I dopiero po tej prywatnej interwencji ważnej postaci sprawę udało się ruszyć z miejsca - mówi poseł Dera. Jego zdaniem służbowy nadzór w prokuraturze nad tą sprawą nie funkcjonował. - Gen. Rapacki musiał osobiście zadzwonić do zastępcy prokuratora generalnego, by podległa mu prokuratura krajowa w końcu sprawdziła zastrzeżenia rodziny porwanego Krzysztofa. Na szczęście Olejnik zachował się inaczej niż pozostali prokuratorzy - opowiada poseł Dera. Obaj z Biernackim zgadzają się, że prokuratura odpuściła sprawę porwania Olewnika. - Prokuratorzy zachowaliby się inaczej, gdyby ofiarą był ktoś znany - przyznaje Dera. Z kolei według Biernackiego przeciętny Kowalski nie ma szans, by prokuratura rzetelnie zajęła się jego sprawą. - Niestety to właśnie taki mało optymistyczny obraz prokuratury wyłania się z prac komisji - mówi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu