Więcej zasiłków w zamian za ustawę hazardową
Rząd przyjmie dziś projekt tzw. ustawy hazardowej. Jeśli Sejm go poprze, na automatach będzie można zagrać tylko w kasynach.
Czy biznes hazardowy stanie się bardziej przejrzysty? Zdaniem ekspertów niekoniecznie. - Szara strefa może się zrobić mniejsza, ale może też stać się bardziej czarna - mówi wiceprezes Business Centre Club Arkadiusz Protas.
Premier chce, żeby ustawa hazardowa jeszcze w listopadzie trafiła na biurko prezydenta, który deklarował wczoraj, że ją podpisze.
Ale żeby tak się stało, rządowy projekt musiałby przejść przez Sejm. W piątek po rozmowach z szefami klubów parlamentarnych premier był optymistą. Politycy wszystkich opcji mieli bowiem deklarować poparcie.
Opozycja ma zastrzeżenia
Czy na pewno? Opozycja owszem popiera pomysł, ale ma też zastrzeżenia. Mogą one znacząco utrudnić uchwalenie ustawy w terminie określonym przez Tuska, czyli do końca tego miesiąca.
- Właśnie analizujemy ten projekt. Premier chce to przedstawić tak, że tylko rządowe propozycje są jedynie słuszne i że ten, kto będzie chciał wprowadzić poprawki, jest zły, bo opóźni proces legislacyjny - mówi rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak. Jego zdaniem przeniesienie automatów do kasyn nie rozwiąże problemu, bo po prostu zwiększy się liczba kasyn.
Nie wiadomo też, jak zachowa się SLD. Posłowie lewicy chcą bowiem przy okazji ustawy hazardowej ugrać coś dla siebie. W zamian za popieranie rządowego projektu, Sojusz chce, by Sejm zajął się ich projektem ustawy o świadczeniach rodzinnych, który zakłada m.in. podwyższenie progu dochodowego uprawniającego do pobierania świadczeń rodzinnych - z 504 zł do 757 zł.
- Społecznie jest to dużo ważniejszy projekt niż ustawa hazardowa. Progi nie były waloryzowane od 2004 r. Przez co 2 miliony ludzi wypadło z tych świadczeń - mówi rzecznik SLD Tomasz Kalita. I dodaje: - Jeśli Platformie zależy na szybkim przepchnięciu ustawy hazardowej, to niech Sejm zajmie się wreszcie projektem, na którym nam też zależy. Bo na razie nasz projekt leży w zamrażarce. Coś za coś.
Z naszych informacji wynika, że m.in. o projekcie Sojuszu w sprawie świadczeń rodzinnych miał rozmawiać wczoraj z ministrem Michałem Bonim szef partii Grzegorz Napieralski.
Ustawa zwiększy szarą strefę
Rządowy projekt ustawy hazardowej ma uderzyć przede wszystkim w właścicieli automatów do gier, tzw. jednorękich bandytów, które stoją w barach, sklepach czy na stacjach benzynowych. Miałyby one zniknąć w ciągu pięciu lat. Podobnie jak salony gier. Takie automaty mogłyby stać jedynie w kasynach. Właściciele automatów mieliby też płacić większe podatki - 2 tys. zł za każdą maszynę. Dziś płacą o ponad połowę mniej. O 5 proc., z 45 do 50, wzrósłby podatek od kasyn.
Proponowane przez rząd zmiany miałyby też chronić przed hazardem nieletnich.
Jednak eksperci wobec propozycji rządu Tuska są sceptyczni. - Rozumiem intencje rządu, jednak uważam, że projekt poszedł trochę na skróty - mówi wiceszef BCC. I argumentuje, że do końca nie wierzy, by wszystkie automaty, które są dziś na rynku, rzeczywiście trafiły do kasyn. - Możliwe, że wiele z tych automatów będzie działać dalej, ale w ukryciu. I państwo nie będzie miało nad nimi już żadnej kontroli - dodaje. Według niego lepszym rozwiązaniem byłoby opodatkowanie wszystkich jednorę- kich bandytów oraz stworzenie większej kontroli nad nimi. - Papierosy też są złe, bo szkodzą zdrowiu. Ale państwo na nich zarabia. Gdyby wysoko opodatkować takie automaty, państwo też by na tym zarobiło - dodaje.
@RY1@i02/2009/220/i02.2009.220.000.005a.001.jpg@RY2@
Po wejściu w życie nowej ustawy znikną popularne budki z automatami
Maciej Jarzębiński/Forum
Kamila Wronowska
kamila.wronowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu