Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Na początek Gilowska

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

PO chce, aby rozpoczynająca jutro prace hazardowa komisja śledcza na pierwszego świadka wezwała byłą minister finansów w rządzie PiS Zytę Gilowską - dowiedział się DGP.

Nasi rozmówcy z PO tłumaczą, że skoro opozycja upiera się, by rozpocząć prace od zbadania najświeższych wątków spraw hazardowych, to właśnie Gilowska jako pierwsza powinna zeznawać. Dlaczego nie Zbigniew Chlebowski czy Mirosław Drzewiecki? PiS chce bowiem badać sprawę dopłat do automatów. Dzięki nim Skarb Państwa miał czerpać zyski rzędu 500 mln zł rocznie z branży hazardowej. I PO się zgadza. Z jednym zastrzeżeniem - by zacząć to robić od samego początku. - A na starcie było to, co z dopłatami do automatów działo się w Ministerstwie Finansów za czasów Gilowskiej. To wtedy wszystko się zaczęło. Pamiętajmy, że to ona powiedziała: "Gdy tylko ruszyłam ten temat, zwaliła się lobbingowa lawina" - przekonuje nasz rozmówca. Jego zdaniem Gilowska powinna wyjaśnić komisji, co miała wówczas na myśli, kto lobbował i jaki miał w tym interes. Na tym nie koniec, bo zdaniem innego z polityków PO była minister finansów mogłaby pomóc w pracach komisji, wyjaśniając, kto był autorem pomysłu dopłat i po co zostały wymyślone.

Na razie o liście świadków, których wezwie komisja, nie chce rozmawiać przewodniczący Mirosław Sekuła z PO. Jak mówi, jest na to jeszcze za wcześnie. - Jutro spotkamy się na posiedzeniu poszerzonego prezydium i zastanowimy się nad harmonogramem naszej pracy. Mamy mało czasu i musimy go dobrze wykorzystać - podkreśla. Pytany jednak o to, czy sprawa dopłat do automatów może być wątkiem, od którego komisja rozpocznie prace, potwierdza. - Tak, to wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze, z racjonalności pracy. A po drugie, jest to wątek, który możemy badać, jeszcze nie mając certyfikatu dostępu do tajnych dokumentów - mówi.

Prawo i Sprawiedliwość twardo jednak obstaje przy tym, by prace rozpocząć od tego, co z ustawą hazardową działo się już za rządów PO. - To jest w tej sprawie najważniejsze - podkreśla zasiadająca w komisji Beata Kempa. Pytana o przesłuchanie Gilowskiej mówi krótko: - To byłaby tylko strata czasu.

Zdaniem Kempy, gdyby jednak większość komisji zdecydowała inaczej, PiS będzie pytać byłą wicepremier o interpelacje, jakie w sprawie ustawy hazardowej wysyłał do niej ówczesny poseł PO, a do niedawna wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. - To naprawdę bardzo interesujący materiał - podkreśla Kempa.

O wezwaniu Gilowskiej nie chce się na razie wypowiadać wiceszef komisji Bartosz Arłukowicz z SLD. - Zanim zacznę składać jakiekolwiek wnioski, chcę się zapoznać z dokumentacją. Proponuję politykom PO, żeby podjęli choć próbę analizy faktów, zanim rozpoczną zabawę w politykę - podkreśla.

Decyzje w sprawie wezwania pierwszych świadków komisja podejmie najwcześniej w czwartek, na pierwszym roboczym posiedzeniu. Jutro, poza ogólną dyskusją o harmonogramie prac, możemy się spodziewać jedynie decyzji w sprawie komisyjnych ekspertów. PiS chce, by były to osoby z Fundacji Batorego, Transparency International i wyższych uczelni ekonomicznych. - Taki skład dawałby nam pewną gwarancję profesjonalizmu i niezależności tych osób - przekonuje posłanka Kempa.

@RY1@i02/2009/219/i02.2009.219.000.004a.001.jpg@RY2@

Posłowie z komisji śledczej ds. afery hazardowej. Pierwszy z lewej przewodniczący Mirosław Sekuła (PO)

Marcin Kaliński

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.