Dziennik Gazeta Prawana logo

Opozycja wraz z prezydentem mogą poprzeć zmiany w OFE

3 lipca 2018

Rządowy pomysł zmian w systemie emerytalnym wzbudził duże kontrowersje. Ze strony ekspertów padają zarzuty o kreatywną budżetową księgowość i zamach na otwarte fundusze emerytalne.

Mimo to projekt ma spore szanse na wejście w życie, może poprzeć go zarówno opozycja, jak i prezydent.

Rząd chce, by 60 proc. składki, którą otrzymywały do tej pory OFE na inwestycje w obligacje, pozostało w ZUS-ie na specjalnych subkontach. Dzięki temu nie trzeba będzie wyemitować około 13 miliardów złotych obligacji, co zmniejszy dług publiczny. Emeryci mają dzięki temu oszczędzić na prowizjach płaconych funduszom emerytalnym. Ostro przeciw tej propozycji protestują OFE.

Pomysł rządu to na razie tylko koncepcja, która dopiero ma przyjąć kształt założeń do ustawy. Na etapie tworzenia projektu nie ma raczej mowy o zablokowaniu pomysłu, gdyż porozumiały się już dwa najbardziej zainteresowane resorty: pracy i finansów. Oba prą do przeforsowania tych rozwiązań.

Równocześnie pomysł ma być konsultowany w komisji trójstronnej, już od najbliższego poniedziałku. I tu zaczyna się problem, bo pracodawcy zachwyceni nie są. - Myślę, że jeśli wszyscy poznają naszą koncepcję i zorientują się, że dotychczasowe aktywa OFE pozostaną nienaruszone, a my tylko zmniejszamy strumień dopływu pieniądza i prowizje funduszy od tej części, czyli zmniejszymy koszty przyszłych emerytów, to przedsiębiorcy zmienią zdanie - zapewnia nas minister pracy Jolanta Fedak.

Na razie te argumenty na pracodawców nie działają. - Niestety, mamy wrażenie, że kolejny raz próbuje się w Polsce łatać dziurawy budżet kosztem obywateli, zamiast zdecydować się na reformę finansów publicznych. To tak naprawdę powrót do starego systemu - mówi nam Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich.

Związkowcy nie są tak nieprzejednani: "Solidarność" czeka na konkretny projekt, a OPZZ mówi o pomyśle pozytywnie. - To rozwiązanie idące w dobrym kierunku, w końcu rząd przejrzał na oczy. Choć to tylko jedna z dróg naprawy systemu - mówi nam Jan Guz, szef OPZZ.

Czy rząd gotów jest na frontalną konfrontację z OFE? Resort finansów nie wyklucza gestów dobrej woli i zapowiada, że jeszcze na etapie konsultacji może poluzować funduszom limity inwestycyjne.

Jaki będzie los projektu w Sejmie? Zdaniem i SLD, i PiS to nie jest rozwiązanie, które ma na celu dobro emerytów, tylko dobro koalicji (łatanie dziurawych finansów państwa). Ale mimo tych zastrzeżeń lewica nie wyklucza poparcia tych rozwiązań. - Jesteśmy otwarci. Najważniejsze, by nie zamrozić waloryzacji emerytur czy podwyżek dla budżetówki. A tak by się stało, gdyby przekroczony został drugi próg ostrożnościowy relacji długu do PKB - mówi Marek Wikiński z SLD. Jakie rafy czekają jeszcze rząd w Sejmie? Wprowadzenie pod obrady ustawy zmieniającej system emerytalny może sprowokować posłów do zgłaszania innych pomysłów.

PiS już proponuje, by rozważyć dobrowolność ubezpieczania się w OFE. - Jeśli dziś resort finansów mówi, że lokowanie tych 60 proc. składki poprzez OFE jest nieefektywne, to znaczy, że w tej części reforma emerytalna się nie sprawdziła. W takim razie trzeba pójść dalej i coś zmienić. - zapowiada Aleksandra Natalli-Świat. Ale rząd zapewnia, że nie zamierza naruszać systemu. - Kiedy w interesie ubezpieczonych zmniejszaliśmy prowizje dla OFE, to wszystkie kluby parlamentarne były jednomyślne. Ta koncepcja też obniża koszty systemu i dzięki temu podwyższa emerytury, więc nie sądzę, aby w parlamencie był opór wobec takich rozwiązań. A jeśli cały Sejm uchwali ustawę, to prezydent na pewno ją podpisze - mówi nam Jolanta Fedak.

Ze strony prezydenta nie słychać na razie "nie". Ale w zamian za poparcie Lech Kaczyński będzie chciał od rządu planów reformy całego systemu emerytur.

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.