Komisja śledcza w sprawie afery hazardowej zacznie pracę dopiero za kilka tygodni
Już w tym tygodniu Sejm może przyjąć uchwałę o powołaniu komisji śledczej. Jednak komisja pracę mogłaby zacząć dopiero za kilka tygodni.
Powód? Co najmniej dwaj posłowie, którzy mają się w niej znaleźć, nie mają certyfikatu dostępu do informacji niejawnych. To kandydat Lewicy Bartosz Arłukowicz i PSL Adam Krzyśków. Żaden z nich certyfikatu nie ma, a jego wyrobienie może zająć nawet kilka tygodni. Prawdopodobne kandydatury PiS to Beata Kempa i Zbigniew Wassermann, oboje z dostępem do tajnych i ściśle tajnych materiałów. PO ma dwa warianty: "ofensywny" z politykami o głośnych nazwiskach, umiejącymi sobie radzić w ostrym sporze politycznym, oraz "merytoryczny" z politykami z drugiego szeregu, co ma pokazać, że Platformie nie zależy na polemice, a na wyjaśnieniu sprawy. Decyzja ma zapaść w tym tygodniu na posiedzeniu klubu.
W weekend PO konsultowała z ludowcami swój projekt uchwały o powołaniu komisji. Obiecali poparcie. Platforma chce, by komisja zajęła się wszystkimi projektami nowelizacji ustawy o grach losowych w czasach rządu SLD, PiS i obecnego. Zarówno Lewica, jak i PiS zabiegają natomiast, by komisja zajęła się tylko pracami nad ustawą w rządzie Tuska. Lewica nacisk kładzie też na wyjaśnienie działań CBA w całej sprawie. Różne są też propozycje składu komisji. PO i lewica chcą w niej siedmiu osób, a PiS dziewięciu.
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu