Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Szef SLD nie zawalczy o Pałac Prezydencki

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ławka kandydatów SLD na prezydenta staje się coraz krótsza. Pewne jest, wbrew wcześniejszym zapowiedziom otoczenia szefa Sojuszu, że Grzegorz Napieralski jednak nie wystartuje.

Kierownictwo partii o wyborach chce w najbliższym czasie rozmawiać z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Jeśli ten odmówi, najbardziej realna jest kandydatura Jolanty Szymanek-Deresz. Do niedawna otoczenie Napieralskiego twierdziło, że kandydat na prezydenta zostanie wyłoniony w partyjnych prawyborach. Mało tego, część polityków Sojuszu była pewna, że wygrałby je Napieralski.

Teraz scenariusz się zmienia. Nie będzie ani prawyborów, ani też szef SLD nie pokusi się o walkę o Pałac Prezydencki.

Dlaczego? Napieralski jest mało popularny. A nieuchronna porażka przewodniczącego Sojuszu stałaby się mocnym punktem dla jego wewnątrzpartyjnej opozycji i dała pretekst do kwestionowania jego roli przywódczej.

Politycy bliscy Napieraskiemu decyzję o jego niestartowaniu tłumaczą jednak inaczej. Mówią, że jest on za młody, że ma jeszcze czas, że teraz mógłby się spalić. Jest też inny argument. - Napieralski nigdy nie miał takich możliwości jak Wojciech Olejniczak, który był twarzą Sojuszu przez trzy ostatnie kampanie. Wydaliśmy na niego miliony. A Napieralski dopiero zaczął pracować na swoją rozpoznawalność - mówi jeden z polityków SLD.

Możliwe, że właśnie dlatego SLD odchodzi od pomysłu wewnętrznych prawyborów. Bo choć Napieralski sam na kandydata by się nie zgłosił, mógłby to zrobić za niego jakiś działacz. A wtedy byłoby ryzyko, że partia kandydaturę szefa partii by przegłosowała.

Sam Napieralski czeka teraz na spotkanie z Cimoszewiczem. Rzekomo wkrótce ma do niego dojść. - Przewodniczący chce z nim porozmawiać na spokojnie. Dlatego woli się z nim spotkać nie w Warszawie, ale do niego pojechać - mówi nasz rozmówca.

Czy Napieralski rzeczywiście wierzy, że może przekonać byłego premiera do startu? Z naszych informacji wynika, że w ostatnich dniach sondował to wśród otoczenia Cimoszewicza. - SLD może mu dać pieniądze i struktury. Jako kandydat niezależny tego mieć nie będzie. A bez tego przegra. Pokazały to ostatnio wybory do Parlamentu Europejskiego, przegrana Marka Borowskiego czy Dariusza Rosatiego - usłyszeliśmy od jednego z polityków lewicy.

Jednak przeciwnicy Napieralskiego są przekonani, że Cimoszewicz odmówi. Wymieniają za to trzy nazwiska: Ryszarda Kalisza, Wojciecha Olejniczaka i Jerzego Szmajdzińskiego. Są bardziej popularni niż lansowana przez kierownictwo Jolanta Szymanek-Deresz.

Ale w finalnej rozgrywce o to, kto będzie twarzą SLD w kampanii prezydenckiej, sondażowe poparcie może mieć najmniejsze znaczenie. Otoczenie szefa partii przekonuje, że Szymanek-Deresz byłaby nową jakością, że można by budować jej wizerunek na podobieństwo do Hillary Clinton.

Jednak bazowanie na tym, że kandydatem na prezydenta byłaby kobieta, raczej nie wystarczy. Pokazuje to przegrana Henryki Bochniarz. Ale w Sojuszu prawie nikt nie wierzy, że w wyborach prezydenckich lewica ma jakieś szanse. Wystawienie Szymanek-Deresz niezależnie od wyniku nie zagrozi pozycji samego Napieralskiego.

@RY1@i02/2009/204/i02.2009.204.000.004b.001.jpg@RY2@

Napieralski jest mniej popularny niż Olejniczak, który był twarzą SLD przez kilka lat

Michał Rozbicki

Kamila Wronowska

kamila.wronowska@infor.pl

współpraca gracz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.