Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy pomóc fabryce Opla?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zdania polityków są podzielone. Jedni wzywają do udzielenia natychmiastowej pomocy zakładom Opla, drudzy uważają, że jest to sprzeczne z zasadami wolnego rynku

Zakłady Opla w Gliwicach są jednymi z najlepszych w całej sieci General Motors. Jestem przekonany, że gdyby funkcjonowały w normalnych warunkach rynkowych, to z pewnością by sobie poradziły, nie ma tu żadnego zagrożenia. Po drugie trzeba pamiętać o tym, że gliwicki Opel już wcześniej otrzymał pomoc publiczną: działa w specjalnej strefie ekonomicznej. Poza tym, o ile pamiętam, dwa modele tam produkowane były doliczone do offsetu za F-16.

Powstaje więc pytanie: czy my, wspierając Opla, nie naruszymy warunków konkurencji na naszym rynku? Pamiętajmy, że są tu przecież i inne zakłady: jest Fiat, jest Volkswagen. Ja w ogóle nie jestem zwolennikiem tak dużej pomocy publicznej. Świat poszedł w złym kierunku, narusza zasady konkurencji. Efekty z tego będą niewielkie, bo tutaj działa zasada naczyń połączonych: gdy jedna firma rośnie w siłę, to druga upada.

To dobrze, że rząd się na to zdecydował. Na pewno jest cenna informacja o tym, że będziemy za setki milionów złotych ratowali fabrykę w Gliwicach. Ale czy na taką samą pomoc mogą liczyć choćby zakłady Cegielskiego w Poznaniu, które dzięki takiemu zastrzykowi pieniędzy mogłyby zostać uratowane?

Wiadomość, że rząd uległ namowom opozycji i zdecydował się na wsparcie utrzymania zatrudnienia w gliwickim Oplu, jest dobrą wiadomością. Przypomnę, że do tej pory przedstawiciele rządu w ogóle nie chcieli o tym słyszeć. Z ostrożności procesowej zachęcam jednak urzędników rządu Donalda Tuska do zachowania nadzwyczajnej staranności, tak by za kilka lat tej pomocy nie trzeba było zwracać. Bo jeżeli pomoc zostanie udzielona niezgodnie z unijnymi zasadami, to będzie takie niebezpieczeństwo. Ostatnio na przykładzie sprzedaży stoczni w Gdyni i Szczecinie widać, że z tymi procedurami rząd miał ogromny kłopot.

Każda pomoc publiczna jest dobra, jeśli w sytuacji kryzysowej zabezpiecza miejsca pracy. Inwestycja w Gliwicach jest bardzo ważna, podjęcie tego tematu świadczy więc o odpowiedzialności rządu.

Trzeba pomóc wszystkim, ale forma pomocy musi być dostosowana indywidualnie do danej firmy. Nie może być jednak tak, że każdy, kto znalazł się w sytuacji kryzysowej, będzie wyciągał rękę po tę pomoc do budżetu państwa, bo dla wszystkich na pewno nie starczy.

Jeśli to pomoc doraźna i wynika z trudności zakładu w uzyskaniu kredytu na przygotowanie produkcji i ma uzdrowić sprzedaż, to może być dobre rozwiązanie. Ale trzeba zwrócić uwagę, że to pomoc dla producenta, a rynek się skurczył. Mam więc wątpliwości co do tego posunięcia, bo to jednak ingerencja w rynek. Mam poglądy liberalne, a liberalizm kłóci się z interwencjonizmem.

Jednorazowa pomoc może być jednak złotym środkiem, a to by było dobre, kompromisowe rozwiązanie.

Nowoczesna fabryka w Gliwicach w czołówce Europy

Zakład w Gliwicach to perła w koronie Opla. W listopadzie wyjedzie z niego Astra czwartej generacji.

General Motors, do którego należy Opel, wszedł do Polski w 1991 roku. Jego samochody były produkowane najpierw w Warszawie, a od 2000 roku w Gliwicach. Do tej pory koncern zainwestował w zakład na Śląsku ponad 700 mln euro. Pracuje w nim 2,5 tys. osób. Z fabryką w Gliwicach współpracują też dziesiątki mniejszych firm, które dają pracę kolejnym tysiącom osób. Opel został mocno dotknięty przez kryzys na rynku motoryzacyjnym. Tak jak całe General Motors stanął na krawędzi bankructwa. Tylko w ciągu trzech kwartałów tego roku sprzedaż koncernu spadła w porównaniu do 2008 roku o 12 proc.

Ucierpiały również Gliwice, w których produkowana jest Astra Sedan, a do niedawna także Astra Classic. Po III kwartale z taśm zakładu zjechało tylko 66,9 tys. aut. Rok wcześniej było to 151 tys. sztuk. Z tego powodu doszło do cięć w zatrudnieniu. Pracę w gliwickim Oplu od stycznia straciło 250 osób.

Gliwicka fabryka Opla należy do jednej z najnowocześniejszych w Europie. O jego sile świadczą niższe niż w brytyjskich, hiszpańskich czy niemieckich fabrykach koszty produkcji. Według ekspertów robotnik w Gliwicach zarabia ok. 20 proc. mniej niż w Niemczech, a koszty materiałów potrzebnych do produkcji są u nas nawet o połowę niższe niż na Zachodzie.

@RY1@i02/2009/203/i02.2009.203.000.004a.001.jpg@RY2@

Produkcja aut w fabrykach General Motors

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@infor.pl

Iwona Dudzik

iwona.dudzik@infor.pl

Cezary Pytlos

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.