Platformę pogrążyło kolesiostwo
ROZMOWA
KAMILA WRONOWSKA:
MACIEJ PŁAŻYŃSKI*:
Fakty, które podaje CBA, nie są wymyślane. Mam na myśli tak zwane afery hazardową i stoczniową. Jest oczywiście kwestia interpretacji dziennikarskiej, jak i całego tła. Ale rozmowy Chlebowskiego nie były wymyślone. Podobnie jak kontakty między ministrami a Ryśkiem i tym drugim (Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek - przyp. red.). W ocenie politycznej jest to rzecz skandaliczna.
Nie jestem tak naiwny, żeby wierzyć, że kalendarz tych ostatnich dni jest przypadkowy. Mariusz Kamiński liczył się z odwołaniem. Zachował się jak ktoś, kto wie, że jego dni są policzone, i stara się przekazać swoją wiedzę w taki sposób, żeby nie można było tego zamieść pod dywan. Jednak jakkolwiek CBA należy krytycznie oceniać, choćby za przecieki do mediów, to nie można mylić opinii publicznej i próbować przekonywać, że jest to afera nie rządu, ale właśnie CBA. Bo okazało się, że to czołowi politycy PO zamieszani byli w lobbing na rzecz biznesu związanego z grami hazardowymi, biznesu o bardzo kiepskiej reputacji. Rząd pokazał też wielką niekompetencję przy sprzedaży bardzo ważnego sektora polskiej gospodarki z handlarzem bronią w tle. Całość pokazuje bardzo zły obraz państwa.
Premier postanowił nie bronić swojej ekipy, postanowił bronić swojej pozycji. Bo celem jest prezydentura. Pozbył się kilku najbliższych ludzi, aby pozbyć się własnej odpowiedzialności i przesunąć ją na innych. Wydaje mi się, że to nie wystarczy. Ale chyba dobrego wyjścia po tym, co się wydarzyło, nie ma. Czy sondaże PO zaczną spadać? Nie wiem. Pokażą to najbliższe miesiące.
Jeśli chodzi o samą praktykę działania Platformy, o niejasne kontakty z biznesem i ewidentne upartyjnianie instytucji państwowych, to nie jestem zaskoczony. Obserwuję to niestety w wielu miejscach. Odejście od demokracji wewnątrz partii, wyrzucanie ludzi mających własne zdanie, osobowość, niechęć do debaty, stawianie na karierowiczostwo, na bezideowość, na uprawianie polityki sondażowej, to wszystko musiało doprowadzić do tego. Im bardziej partia jest scentralizowana, z oświeconym absolutnym władcą, to tym większe zagrożenie, że ten władca nie będzie w stanie wszystkiego kontrolować. To nie jest tylko problem Tuska, ale też np. Jarosława Kaczyńskiego. Oni wierzą, że można dobrać dziesięciu zaufanych, którzy będą uczciwie i skutecznie rządzić. A tak się nie da, tak się tworzy dwór. W partii potrzebny jest system wewnętrznej kontroli i otwartej dyskusji.
Kolesiostwo. Jeśli ktoś chce trzymać władzę w kręgu najbliższego towarzystwa, to jest to kolesiostwo. Jeśli mówiło się, że w PiS jest to "zakon PC", to w PO jest to zakon KLD.
Wydaje mi się, że premier z jednej strony odsunął część swoich bliskich przyjaciół, ale z drugiej strony słyszę, że otoczy się jeszcze bliższymi. Kto zajmie miejsce w najbliższym kręgu doradczym premiera, nie wiem. Mówi się o osobach związanych z nim od lat z Gdańska.
Zobaczymy, czy i jak premierowi uda się wyjść z opresji. Jeśli Tusk będzie słabł, będzie to oznaczało, że odczarował swój obraz w opinii publicznej. Od tego zależy cała perspektywa jego rywali. Poczekajmy, co będzie za dwa, trzy miesiące.
Spadek Tuska na pewno nie będzie oznaczać automatycznego przepływu elektoratu na Lecha Kaczyńskiego czy PiS. Bo duża część elektoratu PO z agresją patrzy na PiS. Dzisiaj w sondażach są np. Olechowski i Cimoszewicz. Ale sytuacja jest dynamiczna. Na razie są to tylko wyborcze przedbiegi.
Niestety tak.
W pewnej części tak. Chociaż trzeba oddać PiS, że wprowadzili w przestrzeni publicznej mniejszą podatność na korupcję. U jednych panował strach, u innych wyczulenie. Ale ostatnio spotykam się z opinią wielu ludzi z różnych instytucji, biznesu, że wracają stare praktyki, poszerza się szara strefa.
Chyba nie tylko. To jest problem pewnych nawyków i braku przejrzystości w publicznej działalności. Nic nie przeszkadzało, by Zbigniew Chlebowski spotykał się z Ryśkiem w biurze poselskim i tam rozmawiał o projekcie ustawy. Ale jeśli wybrali inną drogę, to jakiś powód tego wyboru był.
To, co jest w stenogramach. Została przekroczona granica, która ze względu na doświadczenie czy ostrożność dojrzałych przecież polityków, wydawało mi się, że przekroczona nie będzie. Zaskoczyło mnie to nie dlatego, że myślałem, że PO jest partią niepodatną na korupcję, że jest z gruntu lepsza, że nie ma w niej szarej strefy. To wiedziałem. Ale to, że dotknęło to wierchuszki Platformy Obywatelskiej, to mnie zaskoczyło.
Nie będę dokonywać jego psychoanalizy. Nie wiem, czy on teraz gra w piłkę, czy może siedzi i pije wino. Na pewno przeżywa stres. W wypadku premiera wydawało się, że już witał się z gąską. Jeszcze dwa miesiące temu każdy z dziennikarzy powiedziałby, że nic nie może się zdarzyć, że Tusk może się już zastanawiać, kim obsadzi kancelarię w Pałacu Prezydenckim. Donald jest inteligentnym politykiem. Dobrze wie, że złamanie pewnego mitu w opinii publicznej jest trudne do naprawy. Nie są to radosne dni premiera.
@RY1@i02/2009/203/i02.2009.203.000.008b.001.jpg@RY2@
Maciej Płażyński, jeden z trzech tenorów, założycieli PO
Seweryn Sołtys Fotorzepa
, jeden z twórców Platformy Obywatelskiej, dziś poseł niezrzeszony
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu