Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Rząd się boi, co jeszcze ujawni Mariusz Kamiński

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Politycy PO są przerażeni. Otoczenie premiera Tuska zastanawia się, co jeszcze Mariusz Kamiński, szef CBA, ma ukryte w szufladach.

- Podsłuchiwał nas przez kilkanaście miesięcy, pewnie ma całe sterty stenogramów - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" anonimowo jeden z liderów Platformy.

Po aferze hazardowej szef CBA wystrzelił aferą stoczniową. Politycy PO są zmrożeni, bo Mariusz Kamiński - podobnie jak przy hazardzie - przesyła dokumenty do najważniejszych osób w kraju, powołując się przy tym na zagrożony interes państwa.

Donald Tusk reaguje natychmiast. Wezwany z urlopu Aleksander Grad ląduje na dywaniku u premiera.

Według naszych informacji Tusk nie jest tak wściekły jak przy wybuchu afery hazardowej. - Także dlatego, że w informacji CBA nie ma zarzutów pod adresem premiera czy nawet ministra skarbu - twierdzi nasz informator z kręgów rządowych. Grad zapewnia Tuska, że natychmiast odsunie od procesu sprzedaży stoczni wszystkich urzędników zamieszanych w sprawę opisywaną przez CBA.

A już w piątek wieczorem szef kancelarii premiera Tomasz Arabski donosi do prokuratury w sprawie sprzedaży majątku Stoczni Gdynia oraz Stoczni Szczecin. A osobno na Mariusza Kamińskiego. Bo o sprawie stoczni nie powiadomił prokuratury.

Atmosfera robi się coraz gęstsza. Przez cały weekend politycy, którzy znają treść raportu Kamińskiego o stoczniach, grzmią w mediach. - To afera poważniejsza od afery hazardowej - mówi wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra (PiS). - Z materiału wynika niebywała arogancja i myślenia, że jesteśmy bezkarni - dodaje wicemarszałek Jerzy Szmajdziński z SLD.

Urządnicy rządu zachowują się jak w oblężonej twierdzy. - Czekamy na kolejne prowokacje Kamińskiego - mówi nam osoba z otoczenia Tuska.

Atmosferę napięcia w kręgach rządu potwierdza niezwykłe spotkanie, jakie odbył w piątek szef kancelarii premiera Tomasz Arabski - jeszcze przed wybuchem afery stoczniowej.

Z naszych informacji wynika, że Arabski spotkał się Markiem Przybyłowiczem - byłym prezesem toru wyścigów konnych na Służewcu. Przybyłowicz w ostatnim czasie zasypywał prokuraturę, służby i media informacjami o nieprawidłowościach związanych z hazardem. Od kilku dni zabiegał o spotkanie z samym Donaldem Tuskiem. - Dzwonił kilkakrotnie do kancelarii premiera. Żądał spotkania z premierem, twierdząc, że ma istotne informacje w sprawie hazardu i chce je przekazać szefowi rządu. Jego zdaniem informacje te były ważne ze względu na bezpieczeństwo państwa - mówi Arabski.

Arabski zdecydował się przyjąć Przybyłowicza, ich rozmowa była nagrywana. - Nie jestem w stanie ocenić wiarygodności wygłaszanych przez niego tez. Informacje miały ogólny charakter, a równocześnie zawierały uwagi o wielu politykach trzech ostatnich rządów. Zleciłem pilną analizę tych informacji pod kątem ewentualnego ich przekazania do właściwych organów - mówi nam szef kancelarii.

Dlaczego Arabski w ogóle przyjął Przybyłowicza? - Ten człowiek ma w Warszawie opinię ekscentryka. Gdy jeszcze w lipcu słał do rządu pisma w sprawie hazardu, nikt się nimi nie przejmował. A co miał zrobić Arabski? Miał się nie spotkać? Wtedy być może zostałby oskarżony, że zbagatelizował ważną dla bezpieczeństwa sprawę. Teraz wszyscy dmuchają na zimne - mówi urzędnik z kancelarii premiera.

Atmosfera strachu przenosi się zresztą na partyjne doły. Podczas piątkowego posiedzenia rady krajowej Platformy w kuluarach najczęściej dyskutowano właśnie o kolejnych aferach. - Syf był i pewnie jeszcze wyjdzie - mówił jeden z działaczy z północnej Polski. Dwaj dolnośląscy politycy zastanawiali się, jak będzie wyglądała PO w ich regionie bez Grzegorza Schetyny. - Bo CBA go w końcu trafi - ubolewali.

Strach jest też zaraźliwy dla opozycji. Jej politycy obawiają się, że rząd przystąpi do kontrataku. - Tylko tym razem posiłkując się ABW. Będą chcieli udowodnić, że nie jesteśmy lepsi - twierdzi jeden z posłów. - Wicemarszałkowie znajdujący się w rozdzielniku informacji od CBA są podsłuchiwani, to pewne. Służby chcą ich złapać na ujawnianiu tajemnicy państwowej - mówi polityk opozycji.

@RY1@i02/2009/199/i02.2009.199.000.0005.001.jpg@RY2@

Donald Tusk i Aleksander Grad

Piotr Kowalczyk

Mikołaj Wójcik

mikolaj.wojcik@infor.pl

Paweł Reszka

pawel.reszka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.