Dziennik Gazeta Prawana logo

Jacek Rostowski broni budżetu

1 lipca 2018

Wzmocnienie finasów publicznych i przygotowanie planu wyjścia z deficytu - obiecywał posłom minister finansów Jacek Rostowski. Wczoraj Sejm rozpoczął pierwsze czytanie projektu przyszłorocznego budżetu.

Projekt pod nazwą "Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych" ma zostać przygotowany do końca listopada. O szczegółach minister Rostowski nie chciał wczoraj mówić. Wiadomo, że przewiduje szereg działań, które pozwolą w ciągu trzech lat zmniejszyć deficyt sektora finansów publicznych poniżej trzech procent. To konieczne, jeżeli poważnie myślimy o szybkim wejściu do strefy euro.

Plan jest niezbędny, bo wskutek rosnącego deficytu budżetowego powiększa się deficyt sektora finansów publicznych. W 2010 roku budżet będzie miał rekordową różnicę między wydatkami a dochodami, aż 52 miliardy złotych. Podczas debaty Rostowski zapewniał, że deficytu jest bezpieczny, a przygotowany przez rząd budżet to milowy kamień w wychodzeniu z kryzysu. - To budżet odpowiedzialny i zrównoważony - podkreślał minister.

Według rządu polską gospodarkę w przyszłym roku ma podtrzymać program inwestycji drogowych. Na ten cel wydamy 32 miliardy złotych, to niemal trzy razy więcej niż rok temu. Rostowski zapewniał, że mimo dużych potrzeb pożyczkowych nie ma w przyszłym roku groźby przekroczenia drugiego progu ostrożnościowego zapisanego w ustawie o finansach publicznych, tzn. relacji długu publicznego do PKB na poziomie 55 procent. Gdyby tak się stało, rząd musiałaby podjąć radykalne działania. Zdaniem ministra takiego ryzyka nie ma także dzięki sytuacji polskiej gospodarki, która jako jedyna w Europie przeszła kryzys bez recesji. - Jesteśmy zieloną wyspą w oceanie recesji - powtarzał Rostowski.

Po tych słowach senna do tej pory debata zrobiła się gorąca. Z ramienia PiS wystąpił sam prezes partii Jarosław Kaczyński. W ostrych słowach zarzucił rządowi, że kolejny raz przedstawia nierealistyczny obraz sytuacji. - Mamy nie politykę gospodarczą, a propagandę, nieustanne wprowadzanie ludzi w błąd - mówił lider PiS. Według Kaczyńskiego faktyczny deficyt samego budżetu to nie 52 miliardy, jak chce rząd, a 80 miliardów złotych. - Ten rząd szkodzi Polsce, i to jedyny wniosek z tego budżetu - zakończył i wyszedł z sali. Ale wtedy okazało się, że Rostowski na atak opozycji był świetnie przygotowany. Wyjął nowy plik kartek i zaczął czytać wystąpienie zawierające tym razem ostrą krytykę. - Niespodziewanie kryzys zyskał na polskiej scenie politycznej koalicjanta. Różne mieliśmy w tym Sejmie koalicje: straszne, śmieszne oraz i straszne, i śmieszne, ale tak potencjalnie destrukcyjnej koalicji jak PiS z kryzysem jeszcze nie było - przekonywał, patrząc w kierunku posłów opozycji. Udzielił też lekcji posłom partii Jarosława Kaczyńskiego: - Rady PiS były takie, jakbyśmy chcieli wyprzedzić tira na górskich serpentynach i słyszeli podpowiedź od dziecka z tyłu: "Wyprzedź go tato". A my czekamy i wyprzedzamy na prostej i wtedy mówimy: "Tak to się robi synku". Z ław PiS słychać było głosy oburzenia. Gdy Rostowski zszedł z mównicy, rząd zaatakował lider SLD Grzegorz Napieralski. - To budżet obliczony na doczołganie się do wyborów. Premier jest gotów doprowadzić Polskę do zapaści finansowej, byleby zająć fotel prezydenta - mówił. Tusk po tych słowach wyszedł z sali, a zaraz za nim Rostowski.

@RY1@i02/2009/198/i02.2009.198.000.006a.001.jpg@RY2@

Marcin Kaliński

Jacek Rostowski wchodzi do Sejmu, 8.10.2009 r.

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.