Ciche i liche kuszenie Cimoszewicza
Nie sądzę, by Włodzimierz Cimoszewicz dał się namówić na start w wyborach prezydenckich. Nie sądzę też, by te namowy były szczególnie intensywne. Przewodniczący SLD Grzegorz Napieralski obawia się bowiem konkurencji. Nie jest przecież silnym przywódcą partii, jakim jeszcze parę lat temu był Leszek Miller. Nie zanosi się też na sensowną inicjatywę zjednoczenia lewicy i nadania jej nowego impetu. Gdyby taki projekt zaistniał, być może perspektywa stanięcia na jego czele byłaby kusząca. Ale na razie widoków na to nie ma. Dlatego też wydaje mi się, że po klęsce na forum europejskim Cimoszewicz znów się gdzieś zaszyje. Tym razem nie wróci do swych ukochanych żubrów - jest przecież senatorem - ale zapewne nie będzie udzielał wielu wywiadów i występował w roli mesjasza lewicy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.