Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Gwiazda Migalskiego gaśnie w PiS

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Marek Migalski miał być nową bronią PiS. Jarosław Kaczyński wspominał nawet, że w 2015 roku mógłby zostać kandydatem na prezydenta. Dziś entuzjazm opadł, a Migalski musi zmierzyć się z coraz częstszą krytyką.

Migalski w polityce jest dopiero od pięciu miesięcy. Z miejsca stał się gwiazdą PiS. I - według jednych - nadepnął komuś na odcisk. Według innych - za bardzo uwierzył w siebie. W PiS powstał już wręcz katalog zarzutów pod jego adresem.

Po pierwsze chodzi o przekazywanie na rzecz partii części wynagrodzenia. Każdy członek PiS piastujący mandat lub stanowisko z rekomendacji partii ma odprowadzać do wspólnej kasy 5 proc. swoich zarobków. Migalski składek nie odprowadza, twierdzi, że nie musi, bo nie jest członkiem PiS. - Będę wspierał partię dobrowolnymi darowiznami - zapewnia. Zarzuty wobec Migalskiego dotyczą także spraw politycznych. Niedawno skrytykował pomysł zakazu debatowania z Januszem Palikotem i Stefanem Niesiołowskim. Według mediów miał go wydać prezes Kaczyński.

Z naszych informacji wynika, że Migalski zrezygnował z pomysłu drugiej debaty z Palikotem właśnie dlatego. Eurodeputowany twierdzi, że jeżeli faktycznie taka dyrektywa istnieje, on się jej podporządkuje. - Nie łamię zasad, ale to nie znaczy, że nie mogę powiedzieć, co o tym myślę - mówi. I zaznacza, że robi to w interesie partii. A jeden z bliskich mu polityków przyznaje: - Ktoś Markowi chce zniszczyć dobrze zapowiadającą się karierę albo przynajmniej zniechęcić go do jej rozwijania.

Krytycy Migalskiego w odpowiedzi podnoszą kolejny zarzut: europoseł nie zatrudnia w biurach eurodeputowanych młodych osób wskazanych przez regionalne władze. - Pomysł polegał na tym, by młodzi działacze zdobywali doświadczenie europejskie - tłumaczy ważny polityk PiS. I twierdzi, że Migalski i związany z Radiem Maryja prof. Mirosław Piotrowski tych zobowiązań nie dotrzymali. - Zatrudniam 17 asystentów w Polsce i Brukseli. I nie rozróżniam, którzy są polecani przez partię, a którzy nie mają takiej rekomendacji, bo dla mnie liczą się kompetencje - odpowiada na te zarzuty Migalski. I zapewnia: - Nie było żadnych przedwyborczych ustaleń.

zatrudnia Marek Migalski. Według PiS nie ma wśród nich osób rekomendowanych przez partię, a to złamanie przedwyborczej obietnicy

Mikołaj Wójcik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.