Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Los rady w rękach prezydenta

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

W konflikcie o TVP może dojść do nieoczekiwanego zwrotu. Do piątku prezydent ma czas na podpisanie lub odrzucenie sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Platforma, twórcy oraz część polityków PiS namawiają Lecha Kaczyńskiego, by ten dokument odrzucił. Wtedy rada przestałaby istnieć i doszłoby do całkiem nowego rozdania. Według naszych informacji prezydent nie mówi "nie". Kilka tygodni temu coroczny dokument KRRiT odrzucił Sejm i Senat.

- Pan prezydent nie podjął jeszcze żadnej decyzji w tej sprawie. Cały czas waży wszystkie argumenty - mówi Paweł Wypych, minister z Kancelarii Prezydenta.

Według naszych informacji politycy PO różnymi kanałami starają się przekonać prezydenta, by dokumentu nie podpisywał. Wtedy Krajowa Rada musiałaby zostać wybrana od nowa. - Prezydent nic nie traci - przekonuje polityk PO. W pięcioosobowej radzie miałby dwóch swoich przedstawicieli, a to daje mniejszość blokującą. Poza tym, jeżeli chce utrzymać dotychczasowy sojusz PiS i SLD w mediach publicznych, to też nic się nie zmieni. Już wybrane rady nadzorcze w TVP i Polskim Radiu są przecież nieusuwalne.

Jak politycy PO docierają do prezydenta? Według naszych informacji zajmują się tym współpracownicy Grzegorza Schetyny, którzy rozmawiają z politykami PiS odpowiedzialnymi za media.

Politycy PO także oficjalnie przyznają, że nie jest im obojętne to, co stanie się ze sprawozdaniem rady. Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO, mówi: - Tu nie chodzi o żadne namawianie. W świetle tego, co dzieje się teraz w mediach publicznych, byłoby to chyba rozwiązanie najrozsądniejsze. To jest ostatnia szansa na uniknięcie tych gorszących scen, które odbywają się pod gmachem TVP.

Tego samego zdania są też niektórzy politycy PiS, kojarzeni z Pałacem Prezydenckim. Także oni przekonują Lecha Kaczyńskiego, że taki gest spotka się z uznaniem środowiska artystów, co nie jest bez znaczenia przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi.

 - Poza tym nowa rada pozwoli z układu w TVP wykluczyć Tomasza Borysiuka, który cały czas domaga się coraz więcej dla siebie i swoich ludzi. W nowej radzie na pewno nie byłoby dla niego miejsca - mówi polityk partii Jarosława Kaczyńskiego.

Do tej pory PO nie otrzymała żadnego sygnału z pałacu, w którą stronę skłania się Lech Kaczyński. - Na dziś jest to tak pół na pół - mówi jeden z prezydenckich urzędników. Wszystko zależy od tego, jak się potoczą sprawy w telewizji. Jeżeli PiS i SLD uda się pozbyć Farfała z Woronicza, Lech Kaczyński zapewne nie będzie tak chętny na współpracę z PO. - Jeżeli jednak KRS weźmie stronę Farfała i ten razem z PO będzie rządził w telewizji, sprawa będzie przesądzona i sprawozdanie powędruje do kosza - mówi nasz rozmówca z PiS.

Wszystko zależy więc teraz od tego, kiedy KRS podejmie decyzję w sprawie nowych władz telewizji publicznej.

Do kompromisu w sprawie mediów publicznych pomiędzy czterema ugrupowaniami parlamentarnymi wezwał wczoraj Waldemar Pawlak. Lider ludowców jest zirytowany postawą Platformy Obywatelskiej w tej sprawie. - Minister skarbu gra w jednej drużynie z Piotrem Farfałem. Decyzje przez niego podejmowane niestety pozostawiają ślady, które nie najlepiej świadczą o naszym koalicyjnym partnerze - ocenił wicepremier w Radiu Zet.

@RY1@i02/2009/185/i02.2009.185.000.004a.101.jpg@RY2@

Jacek Marczewski

Prezydent Lech Kaczyński

Anna Nalewajk

anna.nalewajk@dziennik.pl

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.