Farfał nie jest już prezesem
Rada nadzorcza dokonała zmian w zarządzie Telewizji Polskiej. Nowym szefem TVP został, rekomendowany przez PiS, Bogusław Szwedo. Farfał uważa jednak, że jego odwołanie było bezprawne
Dokładnie po dziewięciu miesiącach od przejęcia władzy w TVP Piotr Farfał został odwołany ze stanowiska. Rada nadzorcza zdominowana przez PiS i SLD w sobotę zmieniła zarząd telewizji publicznej i zdecydowała, że obowiązki prezesa będzie pełnił Bogusław Szwedo rekomendowany przez PiS. Farfał jednak tej decyzji nie uznaje i fotela prezesa nie zamierza opuszczać. Obie strony, i rada, i odwołany szef TVP, twierdzą, że mają rację i powołują się na ekspertyzy prawne oraz dotychczasową praktykę.
Pierwsza przeszkoda, jaka może zaważyć na uznaniu decyzji rady nadzorczej, to jej skład. W piątek rezygnację postanowiła bowiem złożyć prof. Ewa Nowińska, która w tym gremium reprezentowała ministra skarbu. Jak powiedziała nam, udział w gremiach, w którym role są z góry podzielone, nie miał sensu. - To nie jest zabawa dla galicyjskich profesorów - mówi prof. Nowińska.
Według naszych informacji już w czasie sobotniego posiedzenia rady zaczęto szukać opinii prawnych, które mogłyby poświadczyć, że może ona działać w ośmioosobowym składzie. Statut spółki mówi, że rada liczy od 5 do 9 osób. Jednak sytuacja jest wyjątkowa, bo zrezygnował przedstawiciel ministra skarbu. - Wyrok Trybunału Konstytucyjnego mówi jasno, że pozycja przedstawiciela Skarbu Państwa nie różni się niczym od pozostałych członków rady, wybranych przez KRRiT, która jest organem konstytucyjnym - tłumaczy Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT.
Chodzi o wyrok TK z 1995 r., w którym rozstrzygano, czy można odwołać członków rad nadzorczych TVP i Polskiego Radia przed upływem kadencji. To orzeczenie będzie najpoważniejszym orężem przeciwników Farfała w walce sądowej. Tego samego zdania co sędziowie TK są prawnicy. - Wyjątkowość przedstawiciela ministra skarbu jako właściciela ma znaczenie tylko przy powoływaniu rady nadzorczej. Później wszyscy członkowie rady mają taki sam status. Rezygnacja prof. Nowińskiej nie ma tu żadnego znaczenia. Jeżeli posiedzenie rady zostało zwołane zgodnie z prawem, to od soboty prezesem TVP nie jest Piotr Farfał - uważa prof. Marek Michalski, kierownik Katedry Prawa Gospodarczego Prywatnego na UKSW w Warszawie.
Farfał zaś dysponuje opinią prawną prof. Józefa Okolskiego, profesora prawa szefującego Katedrze Prawa Handlowego na Uniwersytecie Warszawskim. Według Okolskiego rada w takiej sytuacji działać nie może. - Tę opinię zarząd Piotra Farfała przedstawi w sądzie. Rada nadzorcza bez przedstawiciela właściciela nie może podejmować żadnych ważnie obowiązujących uchwał - mówi mecenas Stanisław Rymar, prawnik Farfała.
Przeciwko nowemu zarządowi i radzie nadzorczej świadczy także dotychczasowa praktyka. Do grudnia 2008 r., gdy był wakat w radzie, jej członkowie spotykali się na nieformalnych spotkaniach, ale nie podejmowali żadnych decyzji. Tak było dwukrotnie, gdy telewizją rządziło PiS. Pierwszy raz, gdy dwaj członkowie rady Wojciech Hermeliński oraz Zbigniew Cieślak zostali wybrani na sędziów TK. Drugi, gdy przewodniczący rady Sławomir Skrzypek został prezesem NBP. Skrzypek był przedstawicielem ministra skarbu. Wtedy KRRiT sztywno stała na stanowisku, że rada nadzorcza liczy dziewięć osób.
- Tej praktyce dał koniec Krajowy Rejestr Sądowy, gdy w grudniu mimo rezygnacji Janusza Niedzieli zarejestrował zmiany dokonane przez radę nadzorczą - tłumaczy Witold Kołodziejski. Niedziela poprzez swoją rezygnację chciał zablokować zawieszenie Urbańskiego, Siwka oraz Bochenka, ale KRS nie przyjął tej argumentacji.
Tym razem zapewne także zdecyduje KRS. Dokumenty w tej sprawie mają do sądu trafić już dziś. - Przypominam tylko, że wpis do KRS należy traktować jako potwierdzenie uchwał rady nadzorczej. Jeżeli wszystko zostało podjęte zgodnie z prawem, obowiązują one już od soboty, a nie od momentu wpisu do KRS - mówi prof. Marek Michalski.
Piotr Farfał w wydanym oświadczeniu zapowiedział, że "każdy, kto będzie na podstawie bezprawnych uchwał próbował wprowadzić chaos w spółce i zakłócić jej normalne funkcjonowanie, zostanie przez władze spółki pozwany do sądu o działanie na szkodę spółki". W rozmowie z PAP dodał, że Bogusław Szwedo do budynku na Woronicza nie wejdzie. - Jestem obowiązkowym człowiekiem i razem z panią prezes Wiśnicką-Hińczą (w sobotę została oddelegowana z rady nadzorczej do zarządu TVP - red.) zamierzamy się stawić w pracy w poniedziałek rano - powiedział nam wczoraj Szwedo.
Według naszych informacji nowy zarząd mają zamiar powitać związkowcy z Wizji, którzy są z Farfałem w sporze sądowym. Jeżeli nowy zarząd do TVP nie zostanie wpuszczony, będzie obradował na przykład w siedzibie KRRiT. Dziś członkowie zarządu rozdzielą między siebie kompetencje.
W sobotę rada nadzorcza TVP odwołała nie tylko Farfała, ale także trzech pozostałych, zawieszonych od grudnia, członków zarządu: Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Siwka oraz Marcina Bochenka. Wszyscy trzej byli związani z PiS.
- Wybraliśmy opcję zerową, chcemy dać szansę zupełnie nowemu zarządowi. Zresztą żadnego z tych panów nie ma specjalnie za co chwalić - mówi Bogusław Piwowar, przewodniczący rady nadzorczej TVP, rekomendowany przez lewicę.
Szwedo i Małgorzata Wiśnicka-Hińcza będą wykonywać swoje obowiązki najdłużej przez trzy miesiące. W ciągu dziesięciu dni ma być ogłoszony konkurs na nowy zarząd, który będzie prawdopodobnie liczył 2 - 3 osoby. Konkurs ma być rozstrzygnięty w październiku.
@RY1@i02/2009/184/i02.2009.184.000.004a.101.jpg@RY2@
Krzysztof Kuczyk/Forum
Bogusław Szwedo
@RY1@i02/2009/184/i02.2009.184.000.004a.102.jpg@RY2@
Marcin Kaliński
Piotr Farfał
Anna Nalewajk
anna.nalewajk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu