Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

SLD szykuje projekt legalizacji związków partnerskich

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

SLD wraca do projektu ustawy umożliwiającej parom żyjącym bez ślubu zarejestrowanie swojego związku. Dotyczy to par heteroseksualnych i homoseksualnych.

Dzięki rejestracji mogłyby się wspólnie rozliczać z podatku, miałyby prawo do informacji o stanie zdrowia partnera, łatwiej byłoby im zaciągnąć wspólny kredyt.

To już drugie podejście Sojuszu do rejestracji wolnych związków. W 2002 r. SLD złożył podobny projekt, jednak przepadł, bo ówczesny marszałek Sejmu Włodzimierz Cimoszewicz nie wprowadził go do porządku obrad. Dziś partia wraca do pomysłu w wersji okrojonej. - Wychodzimy naprzeciw trendom. Zależy nam, by uprościć życie młodym ludziom, którzy są w związku, razem mieszkają, ale nie zdecydowali się jeszcze na małżeństwo - mówi rzecznik SLD Tomasz Kalita.

Ilu ludzi w Polsce żyje w wolnych związkach? Dokładnie nie wiadomo. Według szacunków GUS liczba konkubinatów przekracza 200 tysięcy.

Możliwość zarejestrowania konkubinatu istnieje na przykład w Holandii, Belgii, Luksemburgu, Szwecji, Finlandii. Zarejestrowane związki mają podobne prawa jak małżonkowie - prawo dziedziczenia czy możliwość pozywania partnera o alimenty. Do rejestracji konkubinatu wystarczy pisemne oświadczenie. Podobny dokument składa się w przypadku zakończenia związku. W razie sporów majątkowych rozstający się konkubenci dochodzą swoich praw na drodze cywilnoprawnej.

We Francji zaś w 1999 r. została wprowadzona tzw. Obywatelska Umowa Solidarności - PACS, która legalizuje nieformalne związki bez względu na płeć. Zarejestrowani partnerzy wspólnie się rozliczają, mają zagwarantowaną opiekę społeczną, są współodpowiedzialni za długi. Nie mogą jednak adoptować dzieci.

Jednak zdaniem rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego praw osób pozostających w stałym związku nie musi regulować specjalna ustawa. - Jestem przeciwnikiem rejestracji związków, które by w jakikolwiek sposób naśladowały małżeństwa - podkreśla Kochanowski. Dodaje, że najpierw trzeba sprawdzić, co dziś funkcjonuje, a co nie. I uzupełnić prawo tam, gdzie jest to konieczne.

- Oczywiście wiem, że jest to mniej efektowne, ale za to bardziej efektywne. Ale obawiam się, że wtedy kwestia praw byłaby na drugim miejscu - przekonuje rzecznik Janusz Kochanowski.

Kamila Wronowska

kamila.wronowska@dziennik.pl

współpraca Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.