Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Po raz drugi jedziemy na gapę

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Taktyka jazdy na gapę już raz się sprawdziła. I - oddajmy sprawiedliwość - nie okazała się taktyką złą. Mizerne działania antykryzysowe rządu sprzed kilkudziesięciu miesięcy i tak zostały przykryte siłą polskiej gospodarki, która rozwijała się mimo dominującego w Europie spowolnienia. A gabinet Donalda Tuska potrafił powstrzymać się przed pompowaniem publicznych pieniędzy, by wspomóc hamujący wzrost. I chwała mu za to.

Teraz mamy część drugą jazdy na gapę. Komisja Europejska co prawda ciągle wierzy w siłę polskiej gospodarki i zapowiada jej solidny wzrost, ale przestaje ufać w dobrą kondycję naszych finansów publicznych. Rada Monitorująca "DGP" mówi o tym bardziej dosadnie: ten rząd nie ma chęci do reform, a to się może skończyć po prostu źle.

Jazda na gapę na przełomie 2010 i 2011 roku jest skrajnie niebezpieczna. Owszem, można liczyć na wzrost może nawet wyższy, niż szacuje Bruksela. Można poprawiać stan finansów publicznych zabiegami księgowymi, jak to się dzieje w przypadku OFE. Ale czy bez realnych oszczędności zdążymy przed nożycami 55 proc. progu ostrożnościowego? Czy przekonywająco spadnie deficyt budżetowy? Wreszcie - czy utrzymamy zaufanie rynków do polskich obligacji?

Sęk w tym, że na bardziej zdecydowane działania gabinetu Tuska nie ma specjalnie co liczyć. Raczej będziemy mieli zabawę pod hasłem "jakoś to będzie". A przyczyna tego barku zdecydowania bierze się z zupełnie innego kalendarza niż kalendarz gospodarczy. Już za rok wybory.

@RY1@i02/2010/232/i02.2010.232.000.002f.001.jpg@RY2@

Marcin Piasecki

Marcin Piasecki

marcin.piasecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.