Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Piotr Duda przejął stery w "Solidarności"

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Delegaci obradującego we Wrocławiu 25. Krajowego Zjazdu NSZZ "Solidarność" wybierali wczoraj nowego przewodniczącego Komisji Krajowej Związku.

Kandydował obecny przewodniczący komisji Janusz Śniadek i szef (największego) regionu śląsko-dąbrowskiego Piotr Duda.

- Zwycięstwo Dudy może oznaczać pewną radykalizację postaw związkowców. Stoją za nim silny region i górnicy - ocenia dr Ryszard Bugaj. - Nie sądzę jednak, by zdołali oni zrobić coś więcej niż demonstracje, jakie dotąd oglądaliśmy.

Obu kandydatów w gruncie rzeczy niewiele różniło. Oś konfliktu próbowano budować w oparciu o ich stosunek do politycznego zaangażowania związku. Śniadka oskarżano, że jest nazbyt uległy wobec PiS, a "Solidarność" pod jego rządami stała się polityczną bazą tej partii. To poważny zarzut, po tym jak związek utracił znaczącą część autorytetu, wikłając się w rządy AWS.

Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP, uważa, że związkowi potrzebne jest odpolitycznienie. - W sytuacjach, w których potrafimy rozmawiać bez uprawiania wielkiej polityki (jak np. w trakcie uzgadniania pakietu antykryzysowego), znacznie łatwiej o porozumienie pomiędzy związkami a pracodawcami.

Dudzie jednak do PiS równie blisko. W swoim wystąpieniu programowym stwierdził, że program tej partii jest najbliższy programowi związku. I jest w tym dużo, być może gorzkiej dla związkowców, prawdy. "Solidarność", po części z własnej woli, po części dzięki zabiegom polityków, wpadła w objęcia PiS i będzie jej się z nich trudno wyzwolić. Liberalny program PO jest dla niej nie do przyjęcia, współpraca z SLD byłaby trudna ze względów historycznych.

Duda uchodzi za osobę nieco bardziej zdecydowaną od Śniadka, wątpliwe jednak, by pod jego rządami związek stać było na bardziej radykalne działania. W przeciwieństwie do partii politycznych, "Solidarność" pozostaje tworem deliberacyjnym. Decyzje wypracowywane są podczas wielogodzinnych debatach na posiedzeniach przeróżnych gremiów. Trudno oczekiwać, że szefowie regionów i struktur branżowych byliby gotowi zrezygnować ze swoich wpływów na rzecz nowego szefa. A jeśli nawet, nie rozwiąże to podstawowego problemu związków w Polsce, którym jest ich słabość.

Związkowcy są widoczni głównie w firmach dużych i państwowych, albo tych, które jakiś czas temu zostały sprywatyzowane. W innych, jak np. w sieciach hipermarketów, działają zazwyczaj w konspiracji albo zajmują się organizowaniem wycieczek na grzyby. Zamiast bronić praw pracowniczych, koncentrują się na walce o zachowanie przywilejów najsilniejszych grup zawodowych.

Ale słabość związków wynika także z przyczyn systemowych. W czasach kiedy jednym kliknięciem można przerzucić kapitał w dowolne miejsce świata, coraz mniej trzeba się liczyć z przywiązanymi do ziemi pracownikami.

Rafał Pisera

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.