Krótki wykład o partiach krzyża
Linie demarkacyjne w naszej polityce nigdy nie były klarowne. Lewica pilnowała interesów postpeerelowskich elit - nie zawsze ludzi pracy. Konserwatywna prawica interesów związków zawodowych - nie zawsze propaństwowych. I teraz ci liberałowie, podnoszący podatki. - Czy możesz mi rozszyfrować polską scenę polityczną - prosił mnie wczoraj amerykański dziennikarz, ze zdumieniem wpatrujący się w krzyżowy show pod pałacem prezydenckim. No, właśnie... Czy SLD - jako jedyna w Europie lewicowa partia popierająca podwyżkę egalitarnego podatku VAT - jest jeszcze lewicą? Czy Platforma Obywatelska, ustami Michała Boniego mówiąca o odzyskiwaniu 40 mld, które podatnicy zabrali państwu w obniżonych podatkach, ma coś wspólnego z ideałami Smitha i Hayka? A PiS? Czy partia oddana jednej idei - pamiętania o katastrofie lotniczej - i wierna grupce rozhisteryzowanych demonstrantów, jest jeszcze pełnowymiarową partią?
Wczorajsza batalia o krzyż jest wspaniałą wizualizacją zdezelowania polskiej polityki. Partie nie mają wartości, nie mają programów, a jedynie mętne hasła, których bronią jak ideologii. Trudno racjonalnie wyjaśnić, dlaczego krzyż musi stać przed pałacem, tylko tam i nigdzie indziej. Ale trudno też wytłumaczyć Amerykaninowi, dlaczego usunięcie krzyża jest sprawą wagi państwowej. Stało się nią z braku innych. W ważnych sprawach, jak finanse państwa, nie wiadomo, kto broni czyich interesów. Decydują koterie urzędniczo-towarzyskie, partykularne interesy polityków i chwilowe kalkulacje przedwyborcze. Biorąc za dobrą monetę deklaracje polityków, mamy w Polsce partię krzyża pod pałacem i partię krzyża w świętej Annie.
Ciekawe, czy zrozumiał.
@RY1@i02/2010/150/i02.2010.150.000.002d.001.jpg@RY2@
Tomasz Wróblewski
Tomasz Wróblewski
tomasz.wroblewski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu