Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Mundial ratuje kasę publicznej

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Rekordowa widownia i gigantyczne wpływy z reklam. TVP zarobiła na mundialu niemal 50 mln zł. To nie poprawiło jednak nastrojów.

Gdy Andres Iniesta strzelał zwycięskiego gola, oddech wstrzymali nie tylko hiszpańscy i holenderscy kibice, ale i Polacy przed telewizorami. Mistrzostwa przyciągnęły przed ekrany tłumy - finał oglądało 9 mln osób.

Choć kibice skarżyli się, że TVP nie stanęła na wysokości zadania, bo w studiu komentatorskim brakowało znanych nazwisk, a eksperci zaliczali wpadkę za wpadką, mundial i tak okazał się jej sukcesem. - Wyniki przerosły nasze oczekiwania - przyznaje szef biura reklamy TVP Zbigniew Badziak.

Za prawa telewizyjne do imprezy i produkcję mundialu telewizja zapłaciła niecałe 45 mln. Reklamodawcy przynieśli TVP drugie tyle zysku. - Po raz pierwszy od 2008 roku TVP jest na plusie - mówi z dumą Bogusław Szwedo, przewodniczący rady nadzorczej TVP.

Większość pracowników jednak niespecjalnie interesuje się finansowym bilansem TVP. Bardziej martwi ich kształt przyszłej medialnej koalicji. Choć PO od miesięcy zapowiada uzdrowienie mediów publicznych, m.in. poprzez oddanie ich w ręce fachowców i twórców, w jakościowe zmiany nikt na Woronicza nie wierzy. - Pojawi się nowa koalicja, a wraz z nią nowy zaciąg miernych, ale wiernych - mówi jeden z pracowników TVP. Przykładów nie brakuje.

Nasz rozmówca opowiada anegdotę, jak szefostwo dostało odgórny nakaz zatrudnienia dziewczyny - byłej Miss Podlasia spokrewnionej z jednym z polityków. Ta na spotkaniu w siedzibie TVP przy Powstańców Śląskich dopytywała: - To ja nie będę pracować w TVN? Angaż dostała, ale narzekała, że znajomi jej nie zobaczą na wizji. Przykładów niekompetencji było znacznie więcej, i to nie tylko wśród szeregowych pracowników.

- Mam dość tępego wzroku obecnych prezesów, którzy nie mają pojęcia o telewizji. Ich następcy wcale nie muszą być lepsi, ale na Boga, niech prezes będzie dłużej niż na rok - mówi jeden z dyrektorów w TVP.

W grupie osób wymienianych jako kandydaci do nowego zarządu pojawiają się m.in. Waldemar Dąbrowski, były minister kultury, a dziś dyrektor Opery Narodowej, Jacek Weksler, były szef TVP, i Piotr Dmochowski-Lipski z resortu kultury. - Traktuję to jako komplement, ale żadnych rozmów na ten temat nie prowadziłem - mówi nam ten ostatni. Żadne z tych nazwisk nie elektryzuje starych wyjadaczy tak bardzo jak ludzie kojarzeni z PSL, z niesławnym wiceszefem Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Markiem Kassą na czele. Uważany był za komisarza, który zmuszał do robienia materiałów po linii. Choć i teraz nie jest lepiej. Jeden z szefów w TVP Info zakazał przed I turą wyborów puszczania "setek" Leppera, bo odbiera elektorat Grzegorzowi Napieralskiemu. A w "Wiadomościach" zrzucono materiał o Grzegorzu Schetynie, gdyż był zbyt pozytywny dla polityka Platformy.

PSL w zamian za poparcie ustawy medialnej forsowanej przez PO ma dostać władzę nad ośrodkami regionalnymi TVP.

@RY1@i02/2010/134/i02.2010.134.000.006a.001.jpg@RY2@

Rekordowa widownia mundialu

Barbara Sowa

barbara.sowa@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.