Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Cena zwycięstwa

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Starli się politycy, których dzieli przepaść. Ale różnica nie polega na wizji Polski za 10 czy 20 lat. Dzieli ich niechęć, która jest wynikiem wojny, jaką Platforma i PiS toczą od pięciu lat.

Jeśli debatę traktować jak starcie osobowości, to z jej wyniku może być zadowolony Komorowski. Trafił rywala w kilka czułych punktów, czym wyprowadził go z równowagi. Był lepiej przygotowany, bardziej świeży i zdecydowany. Nie mylił liczb i stanowisk.

Kaczyński, który miał wyglądać jak podczas przesłuchania przed komisją śledczą, nie wytrzymał napięcia. Dał się wyprowadzić z równowagi i przegrał. Był gorszy w uśmiechach, gestach i postawie. Czyli w najważniejszych punktach debaty telewizyjnej. W kampanii bez sporów merytorycznych, bez programów i idei to odbiór zewnętrzny decyduje o sukcesie.

Komorowski był stroną ofensywną. Ale zostawił nas z całą serią tez dalekich od liberalnych ideałów, jakie stały u zarania jego partii: kontynuowania dotacji rolnych, rozrzutnej polityki, która pcha Unię na skraj bankructwa. Kilka razy odniósł się do polskiej misji w Afganistanie. Krytykował decyzję o wysłaniu tam polskich żołnierzy, co jest jasnym sygnałem, że będzie chciał ich wycofania. Co w przyszłości może zaważyć na naszych relacjach z NATO.

Komorowski wygrał pojedynek na wizerunki, ale okazał się też sprawniejszym populistą. Jeśli taka ma być cena zwycięstwa, to lepiej środową debatę odwołać.

@RY1@i02/2010/123/i02.2010.123.000.0002.101.jpg@RY2@

Mariusz Staniszewski

Mariusz Staniszewski

mariusz.staniszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.