Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Wielki blef Lewicy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Napieralski ustawi PO i PiS w roli petentów, a potem nie poprze nikogo. Tak chce wzmocnić rolę SLD

Nie zwalnia. Przebiegł linię I etapu i pędzi dalej, jakby wcale nie odpadł z wyścigu. Grzegorz Napieralski nadal będzie się spotykał z wyborcami, negocjował z Komorowskim i Kaczyńskim. Będzie pytał swoich wyborców, kogo teraz poprzeć. A efekt tych rozmów jest już znany. - Lider SLD nie poprze nikogo, bo teraz musimy budować własną siłę - przyznaje jeden z posłów lewicy.

Jeszcze dwa tygodnie temu z Napieralskim nikt się nie liczył, dziś z jego sztabu słyszymy: - Nie będziemy gadać ani z Palikotem, ani z Pomocnikiem, tylko z Decydentem, czyli premierem.

O tym mówi się w kuluarach. Oficjalnie szef Sojuszu szykuje się do negocjacji. Wysyła do obu walczących o prezydenturę ankiety, w których pyta o: datę wycofania polskich żołnierzy z Afganistanu, stanowisko w sprawie refinansowania przez państwo zabiegów in vitro, wprowadzenie parytetów dla kobiet. Raz, dwa... kto da więcej?

Pierwszy ofertę zgłosił Janusz Palikot. Proponował Napieralskiemu fotel wicepremiera oraz dwa resorty dla SLD. - Zgłoszenie tej propozycji przez Palikota oznacza, że nie jest poważna - twierdzi jeden z czołowych posłów SLD. - Jeśli ma być poważna, to powinien ją złożyć Donald Tusk.

Raz, dwa... kto da więcej?

- Możemy się porozumieć z lewicą na płaszczyźnie gospodarczej i socjalnej - deklaruje europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Napieralski robi wszystko, by ustawić liderów PO i PiS w roli petentów zabiegających o jego wsparcie. Niezbędne w ich walce o prezydenturę. Ale Napieralski żadnego nie poprze, bo to mu się nie opłaca. Nie wejdzie też do koalicji z PO. Wierzy, że po wyborach parlamentarnych będzie jeszcze silniejszy, a licytacja jeszcze ostrzejsza. Zwłaszcza że Sojusz przystąpi do nich już jako nowoczesna lewica.

Układanie się Komorowskiego i Kaczyńskiego z Napieralskim jak równy z równym to zmycie z SLD piętna partii postkomunistycznej. Jeszcze nigdy liderzy solidarnościowych partii nie mówili tak ciepło o Sojuszu. - Nie nazwę więcej SLD postkomunistami - deklarował wczoraj w Szczecinie Kaczyński. Będzie mówił: lewica.

- 20 czerwca SLD symbolicznie przestał być partią postkomunistyczną - mówi Marek Wikiński, szef sztabu Napieralskiego. - Prawie dwadzieścia procent naszych wyborców to ludzie młodzi. Oni wiedzą, że chcemy Polski otwartej.

@RY1@i02/2010/119/i02.2010.119.000.001a.001.jpg@RY2@

Poparcie dla Napieralskiego

Mariusz Staniszewski

mariusz.staniszewski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.