Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy dziura w d... decyduje o pracy w TVP?

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Ponad setka związkowców protestowała przed gmachem TVP przeciwko zwolnieniom i upolitycznieniu telewizji. Hasłem przewodnim strajku były... cztery litery, a konkretnie dziura w d... jednego z dyrektorów.

Chodzi o szefa Agencji Produkcji Telewizyjnej Andrzeja Jeziorka, który - jak cytują związkowcy - na pytanie "Co z moją pracą?" miał odpowiedzieć jednemu z operatorów: "Jak moja dziura w d... zechce, to będziesz pracował". Cytat ten trafił na sztandary.

Setka operatorów, montażystów, realizatorów zapowiedziała, że nie ma zamiaru pozwalać na to, by cztery litery dyrektora decydowały o pracy twórców w TVP. Sam Jeziorek twierdzi, że nie użył takich słów, a sprawę odda do sądu. Na pytanie, dlaczego akurat jego strajkujący wzięli na widelec, odpowiada krótko: - W mojej jednostce pracuje ich najwięcej, boją się stracić przywileje.

Gdy na Woronicza trwał protest, bój o telewizję toczyli senatorowie. Ci z PO upierali się przy włączeniu do porządku obrad sprawozdania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Ci z PiS głośno oponowali. Odrzucenie sprawozdania właśnie teraz, kiedy obowiązki prezydenta pełni Bronisław Komorowski, pozwoliłoby Platformie wymienić skład KRRiT. A stąd już coraz bliżej do przejęcia władzy w mediach publicznych. Gdy po raz drugi Senatowi nie udało się przegłosować porządku, marszałek zamknął posiedzenie.

Barbara Sowa, pap

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.