Dziennik Gazeta Prawana logo

To będzie krótka, agresywna kampania

28 czerwca 2018

Druga tura? Tylko dla marszałka Komorowskiego i Jarosława Kaczyńskiego

To nie będzie spokojna kampania prezydencka. Z kilku powodów pojawi się w niej agresja. Po pierwsze, będzie krótsza, więc bardziej intensywna. Po drugie, katastrofa pod Smoleńskiem nie unieważniła istniejących w Polsce podziałów. One wyjdą. Dlatego, po trzecie, większość decyzji, podejmowanych nawet w następstwie tragedii, będzie interpretowana politycznie. Wreszcie po czwarte, w tle aktualnych wydarzeń jest wciąż wielka niewiadoma. To informacje na temat przyczyn katastrofy. Do tej pory prokuratorzy milczeli. Przy takim nagromadzeniu emocji spekulacje mogą mieć jednak polityczne znaczenie.

Druga tura wyborów jest prawdopodobna. Ale tylko pod warunkiem, że kontrkandydatem Komorowskiego będzie Jarosław Kaczyński.

Gdyby wprost postawić pytanie, czy w PiS nie ma rzeczywiście lepszego kandydata na prezydenta niż Jarosław Kaczyński, to odpowiedź byłaby jedna: nie ma. Ale jednocześnie ten oczywisty kandydat nie jest w stanie pchnąć swojej partii na nowe tory. Dlatego wystawienie przez PiS innego kandydata miałoby swoje plusy. Jednak, choć niewykluczone, jest to mało prawdopodobne.

Sam Jarosław Kaczyński w kampanii mógłby pojawić się w dwóch odsłonach. Prezesa PiS, jakiego dotąd nie widzieliśmy, lub doskonale znanego nam polityka. Szanse na to, by Jarosław Kaczyński wystąpił z nowym przekazem, w tak zwanej normalnej sytuacji, byłyby bliskie zeru. Ale sytuacja jest dramatycznie inna, więc właściwie niczego wykluczyć nie można. Może nastąpi próba zmiany nie tyle wizerunku, co przekazu.

Motyw tragedii w kampanii pojawi się jako wytłumaczenie dla podejmowanych przez polityków decyzji. Relatywnie największą swobodę działania będzie miało Prawo i Sprawiedliwość, któremu ludzie chyba bardziej będą skłonni wybaczać. Łatwiej niż komukolwiek z jego konkurentów.

Oczywiście, w szczególnie trudnej sytuacji do końca pozostanie marszałek Komorowski. Dosłownie każdy jego krok, każda decyzja będą komentowane. Z kolei zarówno w SLD, jak i PSL zwyciężyło myślenie, że skoro działa się w atmosferze swoistego chaosu i niepewności, to trzeba sięgnąć po najbardziej oczywiste, przynajmniej z krótkiej perspektywy, rozwiązanie. Mechanizmem redukującym niepewność ma być wystawienie kandydata, którego teoretycznie nie sposób zakwestionować. Czyli lidera partii. To oznaka nie tyle siły, co chęci uspokojenia rzeczywistości.

Wystawienie Grzegorza Napieralskiego tylko na bardzo krótką metę uciszy spory wewnątrz Sojuszu. Bo jeśli spełnią się przewidywania, że osiągnie on nie najlepszy wynik, to w średniookresowej perspektywie oznacza to otwarcie dyskusji o przywództwie w partii. Zły wynik potwierdzi tylko gasnącą pozycję SLD, który nie ma dla siebie pomysłu na przyszłość.

Mimo wszystko jednak nie będzie kampanii na trumnach i czysto instrumentalnego rozgrywania tego, co się wydarzyło. Politycy doskonale czują, brutalnie rzecz ujmując, że to by się im nie opłaciło.

Andrzej Rychard

socjolog, politolog

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.